Posłowie koalicji twierdzą, że raport ujawnia, jak Wojskowe Służby Informacyjne próbowały podporządkować sobie media i spółki. Ich przeciwnicy z kolei porównują wszystkie ujawnione informacje do polowania na czarownice.

Prawda o patologii

"To nie jest dokument porażający, ale pokazuje kawał prawdy o patologicznym działaniu instytucji, która w dużym stopniu naruszała prawo i działała wbrew interesom państwa" - tak raport z likwidacji WSI ocenia minister-koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann.

"To ciekawy i zaskakujący dokument" - ocenia marszałek Sejmu Marek Jurek. Uważa też, że raport potwierdza, iż WSI podejmowały działania, które wykraczały poza rolę służb w demokratycznym państwie.

Koalicjanci nie podzielają jednak zachwytu raportem. Co prawda, pokazuje on nieprawidłowości, ale nie zawiera żadnych sensacji - tak komentuje dokument wicepremier Andrzej Lepper. Szef Samoobrony chce jednak, by ujawniono dane ludzi, którzy wydawali rozkazy ujawnionym dziś agentom.

Wicepremier Roman Giertych stwierdził, że raport potwierdza tezę na temat nieprawidłowości w służbach specjalnych. Zgadza się jednak z opinią, że dokument nie powala na kolana. "Było zbyt dużo oczekiwań" - podsumował wicepremier.

"To dopiero początek" - zapowiada natomiast Przemysław Gosiewski. Według niego, politycy skończą wreszcie chronić agentów WSI.

Natomiast profesor Andrzej Zybertowicz, politolog i ekspert komisji weryfikacyjnej do spraw WSI, uważa, że wszyscy ministrowie obrony wymienieni w raporcie powinni stanąć przed Trybunałem Stanu za brak nadzoru na tymi służbami.

Dowódca sił NATO w Europie gen. John Craddock, który jest dziś w Warszawie, mówi, że publikacja raportu komisji weryfikującej WSI to przejaw działania mechanizmów demokratycznych.

Polowanie na czarownice

"Robiłem wszystko dla dobra Polski" - mówi były prezydent Lech Wałęsa. Pojawia się on, obok byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, jako winny błędów WSI. Bronić stara się też były minister obrony Janusz Onyszkiewicz. On także został wymieniony jako winny zaniedbań w służbach. "To polowanie na rozmaitych ludzi" - mówi. "Nie poczuwam się do żadnej winy" - dodaje.

Bronisław Komorowski nie chciał komentować oskarżeń raportu, że to on był jednym z współodpowiedzialnych za łamanie prawa przez WSI. Skrytykował jednak ostro ujawnianie nazwisk agentów. "Każde takie nazwisko jest natychmiast sprawdzane przez wywiady, są sprawdzane wszystkie kontakty, wszystkie osoby, które mogły się z takim człowiekiem kontaktować, i analizowane różne sytuacje. A potem bywa tak, że raptem ktoś ginie lub znika. Ujawnienie raportu to polityczne szaleństwo" - powiedział.

"Raport z weryfikacji WSI jest nierzetelny i w związku z tym nie jest wiarygodny. Nie zgadzam się z jakimikolwiek zarzutami formułowanymi pod moim adresem" - twierdzi natomiast generał Marek Dukaczewski, ostatni szef WSI.

Jerzy Szmajdziński, były szef MON uważa, że raport jest "dowodem na to, jak w bezsensowny sposób zniszczono polski wywiad i kontrwywiad wojskowy".

Podobnego zdania jest były wiceszef MON, Janusza Zemke. "Raport poraża skalą manipulacji i tendencyjności" - mówi Zemke. Skandalem też nazwał ujawnienie nazwisk obecnych współpracowników dzisiejszych służb specjalnych.

Politolog prof. Kazimierz Kik nie zostawia suchej nitki na twórcach raportu. Jego zdaniem, obecna ekipa rządząca wykorzystuje raport z weryfikacji WSI do rozliczenia się z przeciwnikiem."Sprawy związane z wywiadem powinny być zawsze najgłębszą tajemnicą administracji państwowej. Sensacja ośmiesza przede wszystkich tych, którzy wokół tych spraw robią sensację - ten raport ośmiesza władzę RP" - uważa Kik.

Brednie i bzdury

Zdaniem szefa SLD Wojciecha Olejniczaka, raport z weryfikacji WSI dowodzi, jak "bzdurne" były tezy o tym, że "Polska jest rządzona przez WSI". "Z dokumentu wynika, że wszystko, co pan Macierewicz opowiadał od roku, to bzdury" - mówi Olejniczak

Były szef WSI w latach 1994-96, gen. Konstanty Majelczyk twierdzi natomiast, że komisja pisząca raport przyszła do WSI tylko w jednym celu - by udowodnić, że jest to organizacja przestępcza. Majelczyk uważa, że komisja pracowała tendencyjnie i manipulowała faktami. Jego zdaniem, publikacja raportu zaszkodzi Polsce, a służbom utrudni pracę.

Poseł Samoobrony Andrzej Grzesik zarzuty pod swoim adresem nazwał kompletnymi bzdurami i pomówieniami. Grzesik jako były szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych, miał ułatwiać nielegalne działania WSI. "Zarzuty Macierewicza są z kosmosu. To bezsensowne, śmieszne i niemające żadnego pokrycia w faktach informacje" - podsumował raport poseł Samoobrony.