Najmocniejszy fragment notatki ze spotkania Leszka Jesienia z Kancelarii Premiera z Kennethem Hillasem, zastępcą ambasadora USA w Warszawie, dotyczy wicepremiera Romana Giertycha. Wiceszef ambasady ostro skrytykował lidera LPR za pomysł zorganizowania w Sejmie debaty na temat skutków wojny w Iraku dla tamtejszej ludności cywilnej. Giertych powiedział, że Liga "chce wiedzieć, ile niewinnych ofiar zginęło w iraku". Hillas stwierdził, że "gdyby wicepremier rządu na przykład w Niemczech, Francji czy Danii, wypowiedział takie słowa, to zostałby odwołany".
Na notatce Jesienia, której kopię ma Dziennik, są odręczne dopiski ministra obrony narodowej Radosława Sikorskiego. Przy uwagach Hillasa na temat Giertycha, Sikorski zapisał: "ingerencja w wewnętrzne sprawy RP".
Amerykanin naciskał też na Jesienia, by Polska czym prędzej podjęła decyzję w sprawie tarczy antyrakietowej. Dyplomata zaznaczył, że Polska żąda zbyt wiele za zgodę na wybudowanie bazy rakietowej na swoim terenie. Sikorski na marginesie skwitował to krótko: "bez łaski".
Dyplomata amerykański, jak wynika z notatki Jesienia, był też zaniepokojony, że do polskiego rządu wchodzą ludzie tacy jak Daniel Pawłowiec - polityk LPR wywodzący się z Młodzieży Wszechpolskiej. Hillas podkreślił, że niektóre wypowiedzi działaczy Młodzieży Wszechpolskiej są zbliżone do poglądów nazistowskich i antysemickich.
Minister Sikorski nie chce komentować zachowania amerykańskiego dyplomaty oraz swoich zapisków na marginesach notatki Jesienia. Komentarza odmawia też ambasada USA w Warszawie. Sprawę komentuje za to chętnie wicepremier Giertych, którego zaatakował amerykański dyplomata. "Gdyby na podobne stwierdzenia pozwolił sobie ambasador w jakimkolwiek innym kraju europejskim, to następnego dnia zapewne zostałby odwołany. Jestem ciekaw, jak na tę sytuację zareagowało polskie MSZ" - mówił nam wicepremier. Giertych wysłał do MSZ pismo, w którym żąda reakcji.
MSZ, jak dowiedział się nieoficjalnie Dziennik, zbada, czy opisane w notatce stwierdzenia rzeczywiście padły z ust Hillasa. Do sprawy odniósł się też premier Jarosław Kaczyński. "Premier jest przekonany, że poglądy wyrażone w notatce są prywatnymi ocenami pana Hillasa, a nie poglądami administracji amerykańskiej" - powiedział nam wieczorem rzecznik rządu Jan Dziedziczak.