W takim miejscu można się zakochać, a na pewno wypocząć po ciężkiej pracy posła. Pięciogwiazdkowy hotel Prima Life Rehana nad Morzem Czerwonym, w którym zamieszkali Janusz i Sandra, przypomina baśniowy pałac. Z jego okien widać złotą plażę i zapierający dech w piersiach błękit morza - opisuje "Fakt".
Przez cały przedświąteczny tydzień temperatura rzadko schodziła w kurorcie Sharm el Sheikh poniżej 30 stopni w cieniu. Politycy mogli więc świetnie się opalić. Oboje godzinami wygrzewali się w słońcu. Piękna dziewczyna, a obok niej krzepki mężczyzna w sile wieku. Do opalania na plaży wybrali leżaki w biało-czerwone pasy, podobne do twarzowych krawatów, noszonych przez działaczy Samoobrony.
Widać też, że wspólny wypad dobrze zrobił politykom. Po powrocie do kraju wszyscy w Sejmie zachwycali się piękną opalenizną partyjnych przyjaciół. Oni jednak imponowali skromnością. "Święta spędziłam za granicą z przyjaciółmi, ale było dość zimno i nawet się rozchorowałam" - powiedziała "Faktowi" Sandra Lewandowska, najpiękniejsza posłanka Samoobrony.
Bardziej rozmowny był poseł Maksymiuk. "Tak, byłem nad Morzem Czerwonym" - wyjaśnił krótko swą imponującą karnację. "Gdzie dokładnie"? "W Szram coś tam" - dodał nieśmiało najwierniejszy doradca Andrzeja Leppera.