Dlaczego? Bo zdaniem byłego detektywa Kaczmarek mówił nieprawdę dziennikarzom o tym, że Rutkowski miał coś wspólnego z samobójstwem prokuratora z Wodzisławia Śląskiego.
A donos na Kaczmarka detektyw złożył przy okazji konfrontacji z prokuratorem z Radomia, który ma być zamieszany w aferę paliwową na Śląsku. "Widziałem tego mężczyznę w biurze bossa mafii paliwowej Henryka M." - twierdzi Rutkowski.
Co dokładnie zeznał w prokuraturze? Tego nie powiedział, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. Rutkowski stwierdził jedynie, że prokurator, którego widział, był w zeszłym roku pełniącym obowiązki rzecznika ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
Razem z dwoma innymi prokuratorami miał go informować o postępach w sprawie Henryka M., u którego Krzysztof Rutkowski pracował jako radca prawny.
Najsłynniejszego polskiego detektywa zatrzymała w lipcu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prokuratura zarzuca mu pranie brudnych pieniędzy i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Konkretnie: mafii paliwowej. Według prokuratorów, wyciągał też łapówki za powoływanie się na kontakty wśród polityków i urzędników. Inny z zarzutów to... kradzież luksusowego mercedesa.