Dziennik Gazeta Prawana logo

Wassermann: Ujawnić listę 500 agentów

13 października 2007, 15:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Te nazwiska trzeba ujawnić - zaapelował minister-koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann. Mowa o tzw. liście 500, czyli nazwiskach ważnych obecnie osób, które były agentami bezpieki. Według ministra, agenci w polskich władzach zagrażają naszemu bezpieczeństwu. Ale ujawniać ich nazwiska trzeba tylko zgodnie z prawem - zastrzega.

Wielu współpracowników SB odgrywa dziś rolę autorytetów - zdradził w sobotę szef IPN, Janusz Kurtyka. Ma listę 500 takich nazwisk - osób, które pełnią teraz ważną rolę w życiu publicznym. Nie może jej ujawnić, bo zabronił tego Trybunał Konstytucyjny.

Do polityków, którzy w niedzielę zaapelowali o ujawnienie listy, dołączył dzisiaj minister Wassermann. Podkreślił w rozmowie z Polskim Radiem, że nie można tego zrobić nielegalnie. Trzeba znaleźć taki sposób, żeby było to w pełni zgodne z prawem.

Dlaczego Wassermann chce ujawnienia listy? Według ministra, publikacja nazwisk dawnych agentów jest w interesie publicznym. Dawni agenci na ważnych stanowiskach mogą zagrażać bezpieczeństwu państwa. Tę sytuację miała zmienić lustracja.

Zupełnie innego zdania jest szef SLD, Wojciech Olejniczak. Lider Sojuszu tłumaczył w radiowej "Trójce", że publikacja listy mogłaby wyrządzić wiele szkód i skrzywdzić osoby, których nazwiska znalazły się w spisie przez pomyłkę. Co zatem zrobić z problemem? Przekazać listę do archiwum państwowego i tam dokładnie ją przeanalizować - sugerował Olejniczak. I dodał, że wcale się nie zdziwi, jeśli lista w końcu pojawi się w mediach.

Przeciwko publikacji "listy 500" jest także Jan Rokita z PO, który wolałby, by jawne były całe archiwa Instytutu Pamięci Narodowej. W wywiadzie dla RMF nakreślił, jak jego zdaniem powinna wyglądać nowa ustawa lustracyjna: "Powie w pierwszym artykule, że to jest muzeum niegodziwości, które jest jawne dla publiczności. W drugim artykule, że jak ktoś ma jakieś problemy z tym muzeum niegodziwości, że jakieś dane mu się tam nie podobają, albo chciałby coś zakwestionować, to zgodnie z odwieczną, starorzymską tradycją ma do dyspozycji sąd cywilny".


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj