Z apelem do przewodniczącego sejmowej komisji badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, Ryszarda Kalisza (Lewica), o zmianę terminu następnego posiedzenia komisji wystąpił podczas wtorkowego briefingu w Krakowie europoseł Zbigniew Ziobro (PiS).

Reklama

Ziobro zaapelował, by Kalisz "nie urządzał teatru politycznego i nie marnował pieniędzy podatników", wyznaczając posiedzenie na 3 sierpnia, tj. podczas jego nieobecności w kraju.

"Chętnie stawię się przed komisją, bo nie unikam wyzwań i przypieczętuję jej sukces, jakim jest niepotwierdzenie się wszelkich informacji o wywieraniu nacisków na prokuratorów. Ale 3 sierpnia nie ma mnie w kraju. Swój wyjazd sfinalizowałem formalnie i finansowo już 25 maja, jest on dla mnie ważny nie tylko z prywatnego punktu widzenia i nie będę mógł stawić się w wyznaczonym terminie przed komisją" - oświadczył Ziobro.

Wskazał także na interes społeczny, polegający - według niego - na niewyznaczaniu posiedzenia komisji w czasie, gdy ludzie wyjeżdżają na wakacje i "nie mogą swobodnie zapoznać się z treścią złożonych przez niego zeznań".



Jak podkreślił, w sprawie wyznaczenia terminu, w jakim ma stawić się jako świadek przed komisją, nie zachowano dobrego obyczaju, polegającego na telefonicznym uzgodnieniu tego z nim, pomimo że prosił o to w piśmie usprawiedliwiającym jego poniedziałkową nieobecność na posiedzeniu komisji.

"Dlatego apeluję do pana przewodniczącego, by przestał wywoływać polityczny teatr, narażać pieniądze podatników, ale zechciał zrobić to, co nakazuje kodeks postępowania karnego, ustawa o komisji śledczej i zwykła kultura polityczna i ustalił termin, który jest dogodny dla obu stron, ponieważ zależy mi, abym stanął przed komisja śledczą. Liczę, że w imieniu interesu publicznego zostanie wykonany taki telefon i ustalimy termin dogodny dla obu stron" - powiedział Ziobro.

Zapowiedział także możliwość wytoczenia spraw o ochronę dóbr osobistych członkom komisji, którym "towarzyszyć będzie nieodpowiedzialne paplanie i mówienie o sprawach, które nie mają odbicia w materiałach komisji śledczej". "Bo chodzi też o prawdę, zwłaszcza, że nie zechciano wcześniej mnie o to zapytać, jak sprawy wyglądają z mojego punktu widzenia" - wyjaśnił.

Ziobro miał się stawić na poniedziałkowym posiedzeniu komisji śledczej. Zamiast tego przyjechał do sądu w Sosnowcu, w którym miało odbyć się przesłuchanie świadka Bogdana Święczkowskiego. O przesłuchanie Święczkowskiego prosił sąd w Krakowie, przed którym toczy się proces z powództwa Grzegorza Schetyny o zniesławienie przeciwko Ziobrze. Święczkowski nie stawił się na przesłuchanie. Komisja śledcza uznała nieobecność Ziobry za nieusprawiedliwioną.