Dziennik Gazeta Prawana logo

Sikorski: Nie skąpiliśmy na bezpieczeństwo prezydenta

14 września 2010, 09:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
sikorski
sikorski/Inne
Szef MSZ zapewnił, że podróże Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego do Katynia, choć miały różny status protokolarny, to pod względem bezpieczeństwa były organizowane identycznie. Radosław Sikorski odniósł się do zarzutów lidera PiS, że polski rząd oszczędzał na wydatkach związanych z bezpieczeństwem prezydenta.

"To oczywiście ustala polska, niezależna prokuratura, ale od strony bezpieczeństwa, niezależnie od statusu obu wizyt, podróż obu delegacji (prezydenta i premiera - PAP) była przygotowana identycznie. To są zupełnie nieuprawnione, nieprawdziwe spekulacje" - powiedział Sikorski w TOK FM.

Jak wyjaśnił szef dyplomacji, państwo przyjmujące decyduje o statusie zagranicznych polityków na swoim terytorium. Zwrócił uwagę, że premier Tusk udał się do Katynia na zaproszenie szefa rosyjskiego rządu; natomiast prezydent Kaczyński - mówił - "nie miał zaproszenia swojego rosyjskiego odpowiednika". (Lech Kaczyński udawał się do Katynia na uroczystości organizowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa).

Jednak, jak podkreślił Sikorski, "status protokolarny wizyty, a przygotowania od strony bezpieczeństwa nie mają ze sobą nic wspólnego". "Wizyta była organizowana identycznie" - powiedział szef MSZ.

W piątek, w 5 miesięcy po katastrofie smoleńskiej, prezes PiS Jarosław Kaczyński wziął udział w spotkaniu poświęconym tej tragedii, podczas którego rozdano memoriał "Polityczne tło katastrofy smoleńskiej". Główna konkluzja dokumentu brzmi, że nie doszłoby do katastrofy smoleńskiej, gdyby nie polityka Donalda Tuska, polegająca na dyskredytowaniu Lecha Kaczyńskiego i oszczędzaniu na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie.

W swoim wystąpieniu Jarosław Kaczyński podkreślał, że rząd wiedział o złym stanie wojskowego lotnictwa, a mimo to nie zrobił nic, aby zmienić tę sytuację; mówił też, że po 2007 roku rząd prowadził działania zmierzające do obniżenia respektu dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a takie działania - jego zdaniem - "ośmielają do ataku" na głowę państwa. Kaczyński ocenił, że mieliśmy do czynienia także z "wprowadzeniem do gry przeciwko prezydentowi RP obcego państwa, w tym wypadku Rosji", a jednym ze skutków tej gry było - jego zdaniem - "rozdzielenie wizyt" w Katyniu na dwie: 7 kwietnia (z udziałem premiera) i 10 kwietnia - z udziałem prezydenta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj