Janusz Palikot stawił się przed partyjnym sądem z pełnomocnikiem i ponad 20 świadkami. Ale wyroku nie usłyszał. "Sprawa została przeniesiona na październik bez wskazania konkretnego terminu" - stwierdził nie bez żalu poseł PO.
Palikot tłumaczył, że sprawa została odłożona. Sąd stwierdził, że wniosek złożony przed eurodeputowanego Filipa Kaczmarka jest niekompletny, a brakuje w nim wskazania konkretnej wypowiedzi, za którą poseł z Lublina miałby zostać wyrzucony.
"Wszystko odbyło się w takim brutalnym wojskowym drylu. Weszliśmy, wyszliśmy i tyle. Chciałem podziękować tym ponad 20 świadkom, którzy przybyli. Teraz przez ponad trzy godziny będą wracać, ale takie jest życie" - stwierdził wyraźnie rozczarowany Palikot. W rozmowie z dziennikarzami skarżył się, że ani on, ani jego pełnomocnik nie zostali dopuszczeni do słowa, "nie mówiąc już o zdaniu".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media