Dziennik Gazeta Prawana logo

Po aferze z fotoreporterami Pałac Prezydencki wyciąga rękę

13 grudnia 2010, 15:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ludzie Lecha Kaczyńskiego oddali pałac
Ludzie Lecha Kaczyńskiego oddali pałac/Inne
Po zeszłotygodniowym incydencie, związanym z obsługą fotograficzną wydarzeń z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego, urzędnicy Kancelarii Prezydenta zaprosili fotografów na wtorek na spotkanie. Chcą wysłuchać ich postulatów i porozmawiać o dalszej współpracy.

Branżowy Press opisywał, że fotoreporterzy kilku gazet i agencji prasowych w ramach protestu wyszli w miniony wtorek ze spotkania prezydentów Niemiec Christiana Wulffa i Polski Bronisława Komorowskiego z młodzieżą. Kancelaria Prezydenta - według fotografów - nie udostępniła im miejsca, z którego mogliby zrobić zdjęcia obu przywódców.

Fotoreporterzy byli też niezadowoleni, że nie wszyscy mogli wejść na kolację, którą dzień wcześniej dla prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa organizował Komorowski. Padły nawet zarzuty o faworyzowanie jednej ze stacji telewizyjnych.

Po tych wydarzeniach Kancelaria Prezydenta zdecydowała się zorganizować spotkanie z fotoreporterami. "Chcemy porozmawiać na temat oczekiwań fotoreporterów, o tym jakie są ich postulaty, jak możemy poprawić współpracę, żeby układa się ona jak najbardziej bezkolizyjnie" - powiedziała w poniedziałek PAP szefowa prezydenckiego Biura Prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

Jej zdaniem u podstaw całej sytuacji stało "gigantyczne nieporozumienie", bo fotoreporterzy mieli za złe Kancelarii, że nie zostali akredytowani na kolację Miedwiediewa i Komorowskiego. Jak zaznaczyła dyrektor Biura Prasowego wynikało to z tego, że w związku z ustaleniami z Rosjanami, na sali mogli być wówczas przedstawiciele jedynie 5 redakcji. "Trzeba było dokonać jakiegoś wyboru. Z naszego punktu widzenia najbardziej racjonalnym wyborem było zaproszenie trzech telewizji i dwóch agencji fotograficznych" - tłumaczyła.

Odnosząc się do bojkotu przez fotoreporterów spotkania prezydentów Polski i Niemiec z młodzieżą podkreśliła, że sprawa, która rozzłościła fotografów, również wynikała z ustaleń z niemieckimi partnerami.

Według Trzaski-Wieczorek dotyczyło ono tego, że podest, który stał centralnie przed prezydentami (z tego miejsca fotografowie chcieli robić zdjęcia, ale nie zostało im to umożliwione) został ustawiony z przeznaczeniem dla kamer, które transmitowały wydarzenie "na żywo". Dodała, że fotoreporterzy, którzy w "emocjonalnym geście" opuścili spotkanie, nie zdążyli zobaczyć, że miejsce to było szczelnie wypełnione przez operatorów kamer.

Centralnie ustawiony podest stoi od miesiąca, był to pomysł nowej szefowej Biura Prasowego, która chciała usprawnić pracę fotografom i operatorom kamer. Wcześniej wydarzenia z Kancelarii Prezydenta rejestrowane były tylko i wyłącznie z miejsca z boku Sali Kolumnowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj