Reklama

Zapewniła, że w PJN nie ma konfliktu między politykami w kraju a europosłami - Adamem Bielanem i Michałem Kamińskim.

Pod wnioskiem o rejestrację PJN jako partii zebrano ponad 7 tysięcy podpisów; wniosek trafił do sądu w piątek 28 stycznia - poinformowała Kluzik-Rostkowska.

"Chcemy być partią nowego pokolenia, chcemy być partią zmiany, partią budowaną od dołu" - oświadczyła Kluzik-Rostkowska.

"Uważamy, że jest duża szansa przed nami, że jest czas na zmianę, na budowanie partii, która nie będzie partią wodza, jednego człowieka, ale partią współpracowników" - podkreśliła.

O rejestrację partii do sądu zwróciła się trójka posłów PJN: Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak i Paweł Poncyljusz. Liderka PJN pytana w tym kontekście o pogłoski o konflikcie z europosłami Adamem Bielanem i Michałem Kamińskim, zapewniła, że nie ma go.

Reklama

Jak dodała, we wniosku do sądu muszą znaleźć się co najmniej trzy podpisy.

"Zdecydowaliśmy, że ponieważ tym, co jest dzisiaj takim twardym jądrem naszej partii (...), jest klub, to przedstawiciele klubu powinni złożyć wniosek o rejestrację partii" - mówiła.

Zapewniła, że taki krok spotkał się "ze zrozumieniem i akceptacją europosłów".

Pytana, czy dwaj byli spin doktorzy PiS-u mogą liczyć na stanowiska we władzach nowej partii, Kluzik-Rostkowska powiedziała, że formalne władze zostaną wybrane demokratycznie - na zjeździe.

"Jeśli jest się politykiem, jeśli ma się ambicje, to one również dotyczą wpływu na budowę czy na funkcjonowanie partii - tak że przed nikim nie zamykamy drogi" - zapewniła.

Posłanka zaznaczyła, że jej ugrupowanie stawia na to, "co jest w tej chwili dla Polski najważniejsze". Chodzi - mówiła - o reformę finansów publicznych, gospodarkę, edukację, politykę rodzinną, nowoczesne rolnictwo.

Kluzik-Rostkowska zapowiedziała, że jej partia będzie równocześnie budować swoje struktury i prowadzić kampanię wyborczą. "Jesteśmy na początku tej drogi, tak że przez najbliższe dwa miesiące nie będziemy się przejmować sondażami" - mówiła.

We wtorek Antoni Mężydło (PO) zaprzeczył w rozmowie z PAP pogłoskom, jakoby miał zasilić szeregi nowej partii. "To złośliwie wymyślili w PiS-ie" - powiedział. "Oni to mi zrobili, bo oni mnie po prostu nie lubią" - podkreślił.

Sugestia o możliwym transferze Mężydły pojawiła się na stronie internetowej toruńskiego PiS.