PiS boi się dwudniowych wyborów - oceniają politycy PO. W poniedziałek zaapelowali do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby ten wycofał się ze swoich słów, iż PiS popełniło błąd, głosując za Kodeksem wyborczym, który wprowadza m.in. dwudniowe głosowanie.

Reklama

Kaczyński powiedział w piątek, że jego klub popełnił błąd, opowiadając się za uchwaleniem Kodeksu wyborczego. Powtórzył, że jego zdaniem zawarty w nim przepis umożliwiający dwudniowe głosowanie jest sprzeczny z konstytucją. To bubel - powiedział o Kodeksie wyborczym szef PiS.

"Apelujemy do prezesa Kaczyńskiego, żeby wycofał się z tego przyznania się do winy" - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej szef mazowieckiej PO Andrzej Halicki.

Dodał, że swoją wypowiedzią Kaczyński "zaskoczył", bo - jak ironizował Halicki - "prezes zawsze do tej pory był nieomylny". "Być może popełnił błąd mówiąc, że popełnił błąd i PiS będzie konsekwentne wobec tego, jak głosowało w grudniu ubiegłego roku (nad Kodeksem wyborczym)" - mówił polityk PO.

Halicki podkreślił też, że Kodeks wyborczy - obok dwudniowych wyborów - wprowadził też możliwość głosowania przez pełnomocnika, co umożliwi udział w wyborach osobom starszym i chorym. "Prezesie Jarosławie Kaczyński, warto być konsekwentnym" - zwrócił się do prezesa PiS Halicki.

Kaczyński w wywiadzie dla portalu "MyPis" opublikowanym w poniedziałek podkreśla, że dwudniowe wybory nie mogą dojść do skutku. "Będą sprzeczne z Konstytucją, a więc nieważne. Tu konstytucja jest zupełnie jednoznaczna (...) Każdy może sobie przeczytać, jest mowa o 'jednym dniu' i muszą zostać przeprowadzone w ciągu jednego dnia" - podkreślił.



PiS zapowiada, że zaskarży Kodeks wyborczy do Trybunału Konstytucyjnego. PO uważa z kolei, że zapis Kodeksu umożliwiający dwudniowe wybory jest zgodny z konstytucją. Politycy PO podkreślają, że konstytucja stanowi, iż wybory odbywają się w dzień wolny od pracy. "Sobota i niedziela są dniami wolnymi od pracy" - dodał Halicki.

PO nie zgadza się też z twierdzeniem, że głosowanie przez pełnomocników byłoby złamaniem zasady, iż wybory są bezpośrednie. "Trzeba dać szansę osobom, które czują się wykluczone, bo nie mogą same wziąć udziału w wyborach" - przekonywała Małgorzata Kidawa-Błońska (PO).

Reklama

Politycy PO odnieśli się ponadto do najnowszego sondażu Homo Homini (dla Polskiego Radia), w którym na Platformę chce głosować 30 proc. wyborców, a na PiS - 28,4 proc.

"Ten sondaż pokazuje tylko tyle, że zbliża się czas wyborów, a więc wyniki się spłaszczają" - powiedziała Kidawa-Błońska. Podkreśliła też, że dla wyniku wyborów ważne będą też głosy osób, które dzisiaj nie są jeszcze zdecydowane, na kogo głosować - ani czy w ogóle pójść do urn.