Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zamiast czcić pamięć bliskich, politycy PiS zachowywali się jak kibole"

12 kwietnia 2011, 10:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Część osób przyszła na Krakowskie Przedmieście z potrzeby serca, ale w większości byli to zwolennicy PiS dowożeni przez partyjne autokary" – mówi Paweł Poncyljusz. Były poseł PiS nie szczędzi kolegom gorzkich słów.

Sam Poncyljusz – dziś poseł PJN – brał udział w uroczystości rocznicowej w Sejmie, a następnie na Powązkach i w Katedrze. Na Krakowskim Przedmieściu nie był, jak sam zastrzega w rozmowie z portalem Onet.pl, "nie sądzi, żeby był tam mile widziany".

Pod Pałacem zebrali się zwolennicy PiS, którzy "demonstrowali tam swoje poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego" – twierdzi poseł. "Część osób na pewno przyszła na Krakowskie Przedmieście z potrzeby serca, ale w większości byli to zwolennicy PiS dowożeni przez partyjne autokary i ‘Gazetę Polską’" – dodaje.

Jak podkreśla Poncyljusz, manifestacja okazała się jednak fiaskiem – według policji, pod Pałacem pojawiło się około 7 tysięcy osób. "Kłamstwa PiS pokazują, jak słabą jest dzisiaj ta partia i po jak bardzo cyniczne chwyty sięgają zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego, żeby zademonstrować swoją siłę polityczną" – mówi. "Zamiast czcić pamięć swoich bliskich, chwilami niektórzy politycy PiS zachowywali się jak kibole. PiS chce, żeby współczucie po tragedii smoleńskiej spłynęło na nich i na tym chce oprzeć swoją kampanię polityczną. To się nie uda, co pokazała chociażby niska frekwencja pod Pałacem Prezydenckim" – dodaje.

Poseł PJN krytycznie ocenia efekty niedzielnej manifestacji i przedwyborczej taktyki przyjętej przez PiS. "PiS nie potrafi wziąć odpowiedzialności za kraj. Niech Kaczyński nie mówi, że opozycja jest anihilowana, bo sam siebie anihiluje i anihiluje swoją partię. PiS buduje swój świat i swoją rzeczywistość" – kwituje. Realia są jednak inne: korzystając z dotacji budżetowych partia może sobie pozwolić na zwożenie zwolenników i "tworzyć fikcję, że stoi za nimi pół Polski".

Według Poncyljusza, na "wywoływanej przez PiS histerii" zyskuje wyłącznie jedynie Donald Tusk, który może dzięki temu używać Jarosława Kaczyńskiego jako "straszaka".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Onet
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj