"Może warto nadać euro charakter waluty rozliczeniowej w całej UE. Wtedy stworzylibyśmy walutę, która mogłaby rozszerzyć euro, a z drugiej strony przywrócić waluty narodowe. Mielibyśmy walutę rozliczeniową dla biznesu i banków, a równocześnie większą elastyczność w reagowaniu krajów europejskich. Euro tak jak ECU mogłoby być oparte na koszyku walut europejskich" - powiedział Pawlak w niedzielnym wywiadzie dla Onet.pl.

Przekonywał, że atak spekulantów na taką walutę byłby dużo trudniejszy, a euro jako oficjalna waluta rozliczeniowa UE objęłaby wszystkie 27 krajów. "Euro w takiej postaci byłoby również łatwiejsze do przyjęcia z punktu widzenia respektu do suwerenności" - ocenił szef ludowców.

Niewykluczone, że jeszcze przed szczytem unijnym ludowcy zaprezentują swoje pomysły na kryzys na konferencji prasowej.

W miniony poniedziałek w Berlinie szef MSZ Radosław Sikorski opowiedział się za ściślejszą integracją europejską jako odpowiedzią na kryzys. Poparł go premier Donald Tusk, który oświadczył m.in., że potrzebne są zmiany unijnych traktatów.

Polityk zbliżony do władz Stronnictwa zwraca w rozmowie z PAP uwagę, że szef naszej dyplomacji nie miał instrukcji rządowych do wypowiadania stanowiska na temat naszej polityki zagranicznej.

"Sikorski zaprezentował w swobodnej dyskusji na forum organizacji pozarządowej swoje poglądy. To nie są poglądy państwowe ani rządowe, bo Rada Ministrów nie podjęła decyzji w tej kwestii" - zaznacza inny rozmówca PAP.


Szef klubu PSL Jan Bury uważa, że dalsza centralizacja to fałszywa recepta na kryzys. To już było na wschodzie, przykładem jest Związek Radziecki - mówi PAP.

Jego zdaniem szef PSL przedstawia jeden z pomysłów na poprawę funkcjonowania UE. "Premier Pawlak mówi to na bazie ostatnich wydarzeń, wiemy co się dzieje ze strefą euro. Pamiętajmy, że kilka lat temu euro nie było wspólną walutą przyjętą przez wiele krajów" - powiedział polityk.

Bury zwrócił uwagę, że przed wprowadzeniem wspólnej waluty rozliczenia międzypaństwowe były dokonywane w ECU (European Currency Unit). Jednostka ta była używana w Europejskim Systemie Monetarnym między 1979 a 1998 rokiem.

Polityk przyznaje, że w UE są jeszcze obszary, gdzie może dojść do ściślejszej współpracy państw (m.in. dotyczące nadzorowania nadmiernego zadłużania się), ale są też takie, gdzie powinna być zachowana autonomia decyzji władz narodowych.

"UE powinna wrócić do korzeni. Jeśli były zasady, które zabraniały przekraczania zadłużenia na poziomie 60 proc. PKB, to jak można było dopuścić, żeby niektóre kraje to przekraczały. Trzeba stworzyć mechanizmy, które będą tworzyć twardą barierę przed tym" - oświadczył Bury.

Propozycją PSL powrotu do walut narodowych zaskoczony jest szef sejmowej komisji finansów publicznych prof. Dariusz Rosati (PO). "Nie wiem skąd ten pomysł premiera Pawlaka, nie wiem, kto mu to podpowiedział. Jestem zaskoczony. Mamy ogromną liczbę dowodów na to, że rozpad strefy euro czy wyjście z tej strefy byłoby niesłychanie szkodliwe, spowoduje utratę dziesiątków procent PKB. Moim zdaniem nie ma o czym dyskutować. Wszystkie korzyści, które udało się zgromadzić przez 10 lat, zostałyby utracone. Żadne państwo nie ma absolutnie żadnego interesu w tym, żeby strefa euro się rozpadła" - powiedział PAP Rosati.

Rosati przywołał prognozy analityków banku ING, według których rozpad strefy euro spowoduje mocną, odczuwalną nie tylko w Europie, recesję. Gospodarki krajów UE, a w szczególności strefy euro, odczują mocny spadek PKB, wzrost bezrobocia i inflacji. Według najgorszego scenariusza w 2012 roku polskie PKB spadnie o 6,6 proc., stopa bezrobocia wzrośnie do 16,8 proc., dolar będzie kosztował 5,1 zł. PKB Grecji skurczyłby się o 13,1 proc (przy jednoczesnym wzroście bezrobocia do 22,4 proc.).

W podobnym tonie wypowiada się wiceszef komisji finansów Sławomir Neumann (PO). "To jest pomysł rewolucyjny, który grozi olbrzymimi kłopotami dla Europy. Rozbicie strefy euro to katastrofa gospodarcza" - powiedział PAP Neumann.

Platforma oficjalnie propozycji Pawlaka nie chce komentować. W nieoficjalnych rozmowach politycy PO są jednak bardzo krytyczni. "PSL robi zamieszanie w głowach ludzi. Przy takim przekazie nie będzie wiadomo, czego chcemy jako obóz rządzący: większy koalicjant mówi jedno, a mniejszy zupełnie co innego - tak jakby w ogóle nie było komunikacji wewnętrznej. Dla dobra koalicji lepiej byłoby, żeby ludowcy powstrzymali się od takich inicjatyw" powiedział PAP polityk z władz PO.

Inny znany polityk PO nazwał pomysł PSL "szczytem absurdu". "PSL wymyśla ostatnio różne dziwne pomysły, ale ten jest szczytem absurdu. Taki głos ze strony Pawlaka, ministra zarządzającego gospodarką, budzi olbrzymie zdziwienie" - powiedział rozmówca PAP.

Szczyt, na którym podejmowane będą decyzje dotyczące kryzysu strefy euro, rozpocznie się w czwartek w Brukseli. Na szczyt udaje się premier Donald Tusk.