Dziennik Gazeta Prawana logo

Żeby BOR nie wszedł w kadr. Jak premier unika ochrony?

19 marca 2012, 11:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Tusk i funkcjonariusze BOR
Donald Tusk i funkcjonariusze BOR/Newspix
Zamiast autentycznego dozoru, "dupokrytki". A zamiast ochrony z prawdziwego zdarzenia - zabawa w ciuciubabkę. Donald Tusk unika ochrony jak może, często kosztem własnego bezpieczeństwa - pisze "Wprost". Tak jak wtedy, kiedy na plaży nagle zrzuca dres i w tłumie ludzi wskakuje do Bałtyku.

Na początku stycznia Donald Tusk wyjechał na urlop - jak zwykle sam zasiadł za kierownicą swojej toyoty auris. Gdy dojechał do granicy z Niemcami, jadące za nim od Sopotu ciemne audi A8 zawróciło. To jednak wcale nie oznaczało, że premier pozostał bez ochrony. Przez cały pobyt we Włoszech premiera pilnowali borowcy, ale robili to tak, by szef rządu ich nie widział. Wybrano funkcjonariuszy spoza stałej grupy chroniącej Donalda Tuska, dodatkowo wynajęto dla nich samochody - dla niepoznaki białe.

Takich sytuacji jest znacznie więcej. Jeden z funkcjonariuszy BOR opowiada w rozmowie z "Wprost", jak w czasie joggingu na plaży w Sopocie premier nagle zrzucił dres i... wskoczył do wody. - pyta. 

Coraz częściej jednak mówi się, że niechęć premiera do ochrony wynika nie tyle z pragnienia swobody, ile ze względów wizerunkowych. Tygodnik przywołuje sytuację z kampanii wyborczej: Tuskobus stoi gotowy do odjazdu. Rzecznik rządu Paweł Graś wydaje polecenie szefowi ochrony Tuska, Krzysztofowi Klimkowi - ochrona ma się trzymać z daleka od autobusu. W związku z tym nie może jechać w zwartym szyku, a musi się chować za tuskobusem.

- mówi były borowiec. A szef ochrony premiera jest coraz częściej nazywany Krzysztof "Nic Nie Mogę" Klimek. 

Paweł Graś jednak odpiera te zarzuty. - przekonuje w rozmowie z "Wprost".  tym - jak dodaje - borowców nikt nie musi pouczać, bo to fachowcy. Jednak liczącą cztery auta kolumnę, którą powinien poruszać się premier, ograniczono do dwóch auta. Dwoma pozostałymi jeżdżą: rzecznik rządu Paweł Graś i spec od wizerunku Igor Ostachowicz.

Funkcjonariusze jednak żalą się, że premier jest wobec nich nieufny i dlatego o niektórych spotkaniach dowiadują się ledwie 20 minut wcześniej. A wówczas nie ma szans na przeprowadzenia procedury "sprawdzenia". Po wszystkim wypełniany jest tylko formularz "dozoru", a borowcy gratulują sobie, że znów się udało. Zamieszanie panuje także w czasie przygotowywania wizyt zagranicznych, zwłaszcza gdy dogadać się musi Kancelaria Premiera, Kancelaria Prezydenta i MSZ.   - mówi ppłk Marek Sajdak, były funkcjonariusz z 21-letnim stażem. 

Premier, podobnie jak prezydent, wicepremierzy, marszałkowie Sejmu, Senatu oraz szefowie MSZ i MSW, nie może zrezygnować z ochrony BOR.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Wprost
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj