Sterydy, skażona żywność i woda, brak dyscypliny i nadzoru przełożonych - tak, według "Naszego Dziennika", wygląda codzienność funkcjonariuszy BOR na placówkach wojennych poza granicami kraju.
Według gazety szefostwo BOR nie radzi sobie z nadzorem nad realizacją zadań ochronnych na placówkach zagranicznych o podwyższonym stopniu ryzyka. "NDz" opisuje m.in. dramatyczny przypadek funkcjonariusza służącego w Kabulu, u którego zdiagnozowano ciężką zakrzepicę żył. Podobny przypadek miał miejsce kilka miesięcy temu w Pakistanie. Ofiarą był również funkcjonariusz BOR.
Do powstania zakrzepicy mogą przyczynić się sterydy, które niektórzy funkcjonariusze BOR przyjmują, chcąc uzyskać szybki przyrost masy mięśniowej, mówi dr Anna Gręziak.
- - powiedział gazecie funkcjonariusz, który służył w zagranicznych misjach.
Zdaniem płk rez. Andrzeja Pawlikowskiego, szefa BOR w latach 2006-2007, problemem powinna zająć się Najwyższa Izba Kontroli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Powiązane