Reklama

Lech Wałęsa opisuje na blogu nocną audycję "rozgłośni z Torunia [Trwam]" - Do beczki miodu znów wlano łyżeczkę dziegciu - pisze Wałęsa na blogu i relacjonuje kazanie, którą wygłosił na antenie ksiądz. - To nie było nic innego jak stek bzdur, pomówień i oskarżeń, ani jedna istotna kwestia nie była prawdziwa - dodaje były prezydent.

Przytacza przykładową tezę księdza z TV Trwam, z której wynikało, że zwycięzcy nad komuną po 1980 roku zniszczyli m.in. Stocznię Gdańską. Prawda wyglądała tak, że upadek ZSRR spowodował utratę odbioru produkcji [Statków] ze stoczni Gdańskiej 98,5 proc. z całej produkcji stoczni. Rynki zachodnie były zapełnione i nikt nie chciał kupić tej produkcji. Podobnie było też w innych dziedzinach. Co można było zrobić? - pyta Wałęsa i dodaje, ze po 15 minutach nie wytrzymał i musiał wyłączyć odbiornik.