Paweł Kukiz zawiesił w sieci stronę zmieleni.pl. Domena ma nawiązywać do zniszczenia przez Platformę Obywatelską 750 tysięcy podpisów Polaków pod projektem wprowadzającym jednomandatowe okręgi wyborcze. 

Muzyk stanowczo zaprzecza w rozmowie z Onetem, że w ten sposób chce wejść do polityki. Wielokrotnie miałem propozycje startowania do Sejmu z list partyjnych. Do Senatu również. Ten mój głos jest zwykłym głosem obywatelskim, a jeśli głośniejszym niż zwykle, to tylko dlatego, że z gardła śpiewaka - mówi Paweł Kukiz.

Premier Donald Tusk zawiódł oczekiwania Kukiza, gdy PO porzuciła plan przeforsowania jednomandatowych okręgów wyborczych. Zmielonych zostało 750 tysięcy obywateli. Potężną ilość ludzi zlekceważono i poniżono. Ja po prostu poruszyłem kamyczek. Zaczyna się od internetu - wyjaśnia. Jednak na sieci się nie skończy. Kukiz chce "odtworzyć" papierowe listy z podpisami, które zniszczyła Platforma. Do tej pory muzyk zdobył ponad tysiąc podpisów na stronie zmieleni.pl i około tysiąca fanów na Facebooku.

Kukiz podkreśla, że Donald Tusk wiele stracił w jego oczach. Ja już nigdy nie uwierzę Tuskowi. Nigdy. Nie ma takiej możliwości. Zaufać mogę jedynie Solidarności, która powróci do etosu z lat 80. - podkreśla. Jednocześnie muzyk krytycznie ocenia działalność związku za rządów poprzednika Piotra Dudy. Kiedy Janusz Śniadek był szefem związku, to Solidarność była przybudówką PiS - ocenia. 

Teraz Kukiz czeka na moment, kiedy wspólnie ze związkowcami będzie mógł demonstrować pod Sejmem. Wierzę jednak, że Solidarność może być równie silna jak w 1980 r. To, co aktualnie się z nią dzieje, budzi moją ogromną nadzieję na to, że w ciągu 2-3 miesięcy będzie to związek, z którym z przyjemnością pójdę pod Sejm, aby żądać sprawiedliwości dla państwa obywatelskiego - mówi Onetowi Paweł Kukiz.

Wokalista nie zaprzecza, że popierał Platformę Obywatelską. Tłumaczy, że skłonił go do tego plan wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, który PO wypisała na swoim sztandarze. Jednak jego porzucenie - w ocenie Kukiza - zaprzepaściło szansę na poprawienie sytuacji w Polsce. A ta według niego, jest fatalna: Nie mogę pogodzić się z państwem, które jest jak samochód, w którym silnik ledwo zipie, a dyskusje trwają o tym, na jaki kolor go przemalować. A w tym samym zaś czasie, kiedy wyborcy mało co o te kolory nie pozabijają się nawzajem, władza jeździ taksówką. Za obywatelską kasę - oskarża Paweł Kukiz.