Dziennik Gazeta Prawana logo

Sędzia z Gdańska oskarża Gowina. Minister: Spotkamy się w sądzie

25 września 2012, 08:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Minister Jarosław Gowin
Minister Jarosław Gowin/Newspix
Mocne uderzenie prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Ryszard Milewski, który wsławił się ustalaniem terminów posiedzeń sądu w rozmowie z rzekomym urzędnikiem kancelarii premiera twierdzi, że Jarosław Gowin chciał przeczytać akta afery sopockiej z powodów osobistych. Minister sprawiedliwości zaprzecza i zapowiada pozew.

Sędzia Ryszard Milewski rzuca ciężkie oskarżenia w stronę Jarosława Gowina. Według tego, co powiedział RMF FM, minister już kilka miesięcy po objęciu stanowiska żądał dostępu do akt różnych spraw prowadzonych w gdańskim wymiarze sprawiedliwości.

Milewski twierdzi, że Jarosław Gowin interesował się aktami z afery sopockiej z udziałem prezydenta miasta Jacka Karnowskiego i przedsiębiorcy Sławomira Julkego, z osobistych powodów. Takie wyjaśnienia sędzia zawarł w swoim piśmie do Krajowej Rady Sądownictwa - podaje RMF FM.

Zgodnie z ustaleniami stacji radiowej, chodzi o spotkanie w sopockim SPATiF-ie, które miało się odbyć jeszcze przed wybuchem afery sopockiej. Brali w nim udział: prezydent Jacek Karnowski, biznesmen Sławomir Julke, diler samochodowy Włodzimierz Groblewski i Jarosław Gowin. Jak twierdzi stacja, rozmowa w zdecydowanej części toczyła się na mało istotne tematy, jednak w pewnym momencie Julke zaczął mówić o planach kupna domu handlowego Laura. Potem Włodzimierz Groblewski miał odwieźć Gowina do willi Baltica.

I teraz najlepsze: RMF FM twierdzi, że jeden z rozmówców nagrał spotkanie, a z taśmy został sporządzony stenogram, który znalazł się w aktach dotyczących afery sopockiej.

- mówi Jacek Karnowski.

Sędzia Ryszard Milewski zapewnia, że odmówił wydania dokumentów, gdy Gowin zwrócił się po akta już jako minister sprawiedliwości. 

- deklaruje RMF FM sędzia Milewski. Pytany, czy Jarosław Gowin domagał się wglądu w akta innych spraw, odpowiada: . Ryszard Milewski podkreśla, że będzie o tym mówił tylko przed Krajową Radą Sądownictwa.

Sędzia w swoim piśmie do KRS opisuje okoliczności wydania akt Amber Gold Jarosławowi Gowinowi. Milewski twierdzi, że odmówił pisemnej prośbie ministra sprawiedliwości, a akta trafiły na biurko Gowina dzięki pani prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Miała je przekazać w czasie, gdy Ryszard Milewski był na urlopie.

Minister sprawiedliwości pytany o oskarżenia Milewskiego w porannym programie TVN24 stwierdził, że słowa prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku są kłamstwem. Jarosław Gowin zagroził sędziemu procesem.

- mówił Gowin w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w programie "Jeden na jeden".

Minister zapewnia, że w 2008 roku - kiedy miało dojść do spotkania w SPATiF-ie - w ogóle nie wiedział o aferze sopockiej i nigdy z Milewskim o jej aktach nie rozmawiał. Jednak Milewski nie twierdzi, że Gowin prosił o akta podczas rozmowy w SPATiF-ie, ale kilka miesięcy po tym, jak został ministrem, czyli w końcu 2011 roku lub na początku 2012 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj