Dziennik Gazeta Prawana logo

Afera wokół prywatyzacji PZU. Sprawa Wąsacza się przedawni?

26 grudnia 2012, 10:16
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Emil Wąsacz
Emil Wąsacz/PAP/EPA
Sprawa odpowiedzialności konstytucyjnej b. ministra w rządzie AWS Emila Wąsacza za prywatyzację PZU, TP SA i Domów Centrum może być przedawniona - głosi ekspertyza dla sejmowej komisji, której raport skutkuje oskarżeniem Wąsacza przed Trybunał Stanu.

powiedział PAP szef sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej Andrzej Halicki (PO) pytany o losy sprawy b. ministra Wąsacza. Jak podkreślił, decyzja czy umarzać postępowanie z powodu przedawnienia, należy do Trybunału Stanu, a to, czy zająć takie stanowisko we wniosku do Trybunału, podejmie poseł, który ma zostać pełnomocnikiem oskarżenia. Będzie to Jerzy Kozdroń (PO), który jest zatwierdzonym przez komisję kandydatem do tej funkcji. Głosowanie w tej sprawie po nowym roku, na posiedzeniu Sejmu.

dodał Halicki, oceniając siedmioletnie już dzieje procedowania nad tą sprawą przez organy Sejmu trzech kolejnych kadencji.

Pytany przez PAP o tę sprawę Kozdroń nie chciał się wypowiadać. - mówił w rozmowie z PAP. Poseł przyznał, że przez ostatnie miesiące szczegółowo analizował obszerny materiał całej sprawy.

W 2005 r. Sejm IV kadencji przyjął sprawozdanie komisji odpowiedzialności konstytucyjnej i uchwalił, że Wąsacz ma odpowiadać przed Trybunałem Stanu za domniemane nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU, TP SA i Domów Towarowych "Centrum". Od tego czasu sprawa tkwiła w zawieszeniu, bo prawo mówi, że z każdą kolejną kadencją wybieranych jest część sędziów TS i sejmowy oskarżyciel do konkretnej sprawy. I prezes SN, który z mocy prawa przewodniczy TS, kilka razy już wysyłał do Sejmu ponaglenia w całej sprawie.

Wąsacz wielokrotnie oświadczał, że jest w tej sprawie niewinny, zaś stawianie go przed TS ma aspekt wybitnie polityczny. powiedział Wąsacz o sprawie karnej, która toczy się w prokuraturze równolegle z procedurą stawiania przed Trybunał Stanu. Prowadzenie dwóch spraw o ten sam czyn, to nękanie człowieka - oceniał kilka miesięcy temu Wąsacz, który mówił też wtedy, że nie satysfakcjonuje go perspektywa wieloletniego procesu, który zakończy się przedawnieniem, bo chce "sprawiedliwego wyroku". W jego ocenie, obecnie sprawa prowadzona jest jednak "pod przedawnienie".

Sejmowa komisja odpowiedzialności konstytucyjnej uznała w 2005 r., że sprzedaż pakietu akcji PZU konsorcjum Eureko w 1999 r. doprowadziła do problemów, w tym - rozpraw przed międzynarodowym trybunałem arbitrażowym. Uznano też, że wycena DT Centrum była zaniżona. W przypadku prywatyzacji TP SA Wąsacz miał niekorzystnie wybrać firmę doradczą, co doprowadziło do ok. 25 mln zł strat.

Trybunał zebrał się w tej sprawie w 2006 r. Uznał wtedy, że dokumenty Sejmu nie spełniały warunków prawnych aktu oskarżenia. Jednak w II instancji w marcu 2007 r. TS zwrócił sprawę do I instancji. Wobec wygaśnięcia kadencji Sejmu, proces Wąsacza formalnie się nie zaczął.

Niezależnie od odpowiedzialności przed TS wobec Wąsacza śledztwo prowadzi gdańska prokuratura. Zdaniem śledczych Wąsacz nie podjął działań, które dawałyby możliwość uzyskania wyższej ceny za akcje PZU i doprowadził do wyboru przy prywatyzacji oferty, która "nie była najkorzystniejsza". B. ministrowi grozi do 10 lat więzienia. Nie przyznaje się on do zarzutów.

W 2010 r. prokuratura oskarżyła Wąsacza o niedopełnienie obowiązków związanych z ochroną interesów Skarbu Państwa. Według aktu oskarżenia, nadzorując w 1999 r. przebieg prywatyzacji PZU, Wąsacz akceptował działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Eureko oraz BIG Bank Gdański, co miało przynieść szkodę interesowi publicznemu. Zdaniem śledczych Wąsacz m.in. nie podjął działań, które dawałyby możliwość uzyskania wyższej ceny za sprzedawane akcje PZU i doprowadził do wyboru w procesie prywatyzacji oferty, która .

Kilkanaście miesięcy temu sąd zwrócił prokuraturze sprawę do uzupełnienia nakazując m.in. uporządkowanie materiału dowodowego - uzupełnione śledztwo ma się zakończyć w najbliższym czasie.

W 2006 r. policja na zlecenie prokuratury zatrzymała Wąsacza, bo - jak utrzymywano - miała informacje o jego możliwej ucieczce za granicę, gdyż wcześniej kupił walizki (wybierał się na wakacje w Himalaje). Potem sąd uznał zatrzymanie b. ministra za bezzasadne, bo wystarczyło wysłać Wąsaczowi wezwanie do stawienia się w prokuraturze.

- powiedziała PAP osoba znająca sprawę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj