Były prezydent zastrzega przy tym jednak, że związki partnerskie powinny być ułożone w dobry sposób.

Dopytywany o to, co kryje się pod tym stwierdzeniem, odpowiada: Jak będą mi łazić nago po ulicy, to ja się nigdy nie zgodzę. Widziałem to, na przyczepach jeżdżących. Ja to rozumiem, pan Bóg to stworzył, ale nie muszą się afiszować.

To łażenie po ulicach, rozbieranie się, to co to jest? - pyta wprost.

Lech Wałęsa podkreśla także, że on nigdy nie chciał ograniczać praw mniejszości, a wrobił go dziennikarz. Nie byłem precyzyjny. Moim marzeniem było, żeby odzwierciedlać przekrój społeczeństwa, szczególnie w parlamencie. Takie, jakie jest społeczeństwo, takie powinny być wybory. I wtedy mówiłem, że wasza mniejszość nie znalazłaby się przed murem ani za murem tego parlamentu - tłumaczy się.

W ten sposób nawiązuje do swojej wypowiedzi jeszcze z 1 marca. Mówił wtedy, że homoseksualiści powinni siedzieć w ostatniej ławie sali plenarnej. A nawet dalej, za murem, jak dodał wówczas. 

Ale zdaniem Lecha Wałęsy, to jednak nie większość atakuje mniejszość, ale mniejszość i to w sposób brutalny, czasem niewidoczny. Efektem tego, jak przekonuje, jest m.in. utrata przez niego kilku kontraktów. Swoje straty oszacował na 70 tys. zł.

Będziemy wszystko dopisywać tej mniejszości. Zobaczymy, kto na tym lepiej wyjdzie. Oni chcą odbierać Nobla, atakują większość, bohaterów, a więc szkodzą interesowi Polski. Nie ja, nie my, a oni - podkreśla także.