Ludwik Dorn na swym blogu na platformie Salon24.pl punktuje argumenty wysuwane przez tygodnik "Newsweek", który twierdzi, że honorarium byłego już pełnomocnika prawnego Jarosława Kaczyńskiego, Rafała Rogalskiego, było opłacane z pieniędzy klubu, a więc z pieniędzy publicznych.

Reklama

Były marszałek Sejmu i wicepremier w rządzie PiS potwierdza argumentację rzecznika Prawa i Sprawiedliwości. Adam Hofman tłumaczył, że pieniądze na honorarium dla adwokatów pochodziło z pieniędzy klubowych, ale z części składkowej, która może zostać wydana przez władze klubu na dowolny cel, zatem również na wynagrodzenia dla pełnomocników prawnych.

Ludwik Dorn zwraca jednak uwagę na coś zupełnie innego. Chodzi o innego reprezentanta części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, Bartosza Kownackiego. Mecenas, który reprezentuje m.in. generałową Ewę Błasik, jesienią 2011 roku wystąpił z PiS i zasilił szeregi tworzonego przez Zbigniewa Ziobrę ugrupowania Solidarna Polska.

Wkrótce potem wystąpił do kierownictwa klubu i partii z zaskakującą prośbą. Wnosił mianowicie o to, by zwolnić go z płacenia składki na klub Solidarnej Polski, gdyż po zmianie przynależności klubowej klub PiS przestał mu wypłacać honoraria za reprezentowanie generałowej Błasikowej, a to znacząco pogorszyło jego sytuację finansową i życiową - relacjonuje Dorn. Szefostwo klubu poszło Kownackiemu na rękę, jednak w lipcu 2012 roku poseł opuścił szeregi Solidarnej Polski. Wtedy to wrócił do PiS.

Wedle mej wiedzy po tej decyzji p. Kownackiego klub PiS wznowił wypłacanie mu honorariów adwokackich - pisze Dorn. I komentuje: Ludzie nieufni i podejrzliwi mogą suponować zaistnienie związku skutkowo-przyczynowego między politycznymi decyzjami posła Kownackiego a finansowymi decyzjami klubu parlamentarnego PiS. Ja takiej hipotezy nie stawiam, nie wychodzę poza stwierdzenie faktu koincydencji.