Zastrzega przy tym jednocześnie, że nie będzie tego ogłaszał w mediach, bo nie wie, czy ostatecznie Grzegorz Schetyna będzie kontrkandydatem Donalda Tuska.

Zdaniem Rafała Grupińskiego, gdyby doszło do zmiany szefa Platformy, to nie musi to oznaczać zmiany na stanowisku premiera. Obydwa modele są dobre. Łączenie tych funkcji ułatwia zarządzanie, bo premier ma sporo dodatkowych argumentów. Tak jest obecnie, to jest sytuacja zastana - ocenia Rafał Grupiński, przewodniczący PO w Radiu ZET.

Dopytywany przy tym, czy gdyby jednak miało miejsce rozdzielnie funkcji szefa partii i premiera, to nie dojdzie do konfliktu jak między Marianem Krzaklewskim a Jerzym Buzkiem, zaprzeczył.

- Platforma nie jest partią zlepioną z wielu środowisk i nie ma w środku związkowców. W Platformie tego rodzaju podział nie miałby podobnych konsekwencji -  podkreślił.