Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie powiedział IAR, że śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych ministerstwa sportu i turystyki, poprzez przekazanie środków publicznych na rzecz spółki Narodowe Centrum Sportu. To właśnie z tych środków sfinansowano koncert amerykańskiej gwiazdy. Postępowanie zostało zainicjowane pod koniec maja zawiadomieniem, które złożył do prokuratury Marcin Mastalerek.

Rzecznik dodał, że w oparciu o zawiadomienie rozpoczęto postępowanie sprawdzające. Zwrócono się do ministerstwa sportu i turystyki o nadesłanie informacji w tym zakresie. Prokuratura poprosiła także Najwyższą Izbę Kontroli o przesłanie dokumentacji pokontrolnej. W oparciu o te materiały prokurator doszedł do wniosku, że istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Koncert gwiazdy dofinansowało Ministerstwo Sportu kwotą ponad 6 mln zł. Pieniądze miały się zwrócić. Ostatecznie resort stracił prawie 5 mln zł.

Pomysłu broniła szefowa resortu Joanna Mucha. Utrzymywała, że gdyby nie podjęła takiej decyzji, NIK zarzuciłby jej zmarnowanie szansy na promocję Stadionu.

Po nagłośnieniu sprawy przez media pojawiły się spekulacje dotyczące dymisji minister Muchy. Jednak szef rządu, Donald Tusk, nie zdecydował się na taki krok. Oświadczył, że wciąż darzy szefową resortu pewnym zaufaniem. - W mojej ocenie próby minister sportu, żeby inwestować publiczne pieniądze, by stadion nie stał pusty, bronią się ze strony zdrowego rozsądku, choć może nie zawsze od strony formalnych zapisów - wyjaśniał premier.