Mowa o kampanii "Orzeł może" zorganizowanej przez Program III Polskiego Radia i "Gazetę Wyborczą". Jej celem - jak przekonywali pomysłodawcy - było przekonanie Polaków do okazywania życzliwości, optymizmu i wiary we własne siły. Patronat nad nią objął prezydent Bronisław Komorowski.

To właśnie jednym z elementów tej akcji było zrzucenie około 3 mln ulotek ulotek z wojskowych śmigłowców, co załatwić miał szef Biura bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej. We wniosku podał m.in., że organizatorem akcji "Orzeł może" jest Kancelaria Prezydenta, co nie było prawdą, jak ujawnił Piotr Waglowski, prawnik znany w internecie jako VaGla. 

Teraz szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej tłumaczy, że wykorzystanie śmigłowców w ramach kampanii "Orzeł może" przyniosło same plusy.

- Działania te nie tylko podniosły wartość kampanii społecznej, ale jednocześnie umożliwiły, w ramach szkolenia, zdobycie kolejnych, cennych doświadczeń taktycznych i organizacyjnych - zwłaszcza operowania w terenie zurbanizowanym. Wojsko właściwie wykorzystało te unikatowe możliwości wykonywania zadań śmigłowcowych nad dużymi miastami, co trudno zapewnić w warunkach poligonowych -  przekonuje Stanisław Koziej.

Szef BBN przekonuje też, iż Wojsko Polskie regularnie angażuje się we wspieranie różnego rodzaju akcji. I w tym kontekście wymienia m.in. WOŚP.