Chodzi o określenie "negros", jakiego użył podczas lipcowej debaty w europarlamencie, za co zarzucono mu rasizm. Do incydentu doszło podczas debaty na temat bezrobocia wśród młodzieży.

Korwin-Mikke powiedział w niej, że młodzi Europejczycy są "Murzynami Europy". Krótko po tym wyłączono mu mikrofon. Europoseł mówi, że został niezrozumiany. Jak tłumaczy, nie chodziło mu o słowo "nigger" - a "negro", które -według niego - jest całkowicie dopuszczalne. Janusz Korwin - Mikke mówił, że słowa "nigger" nie używa, chyba, że chce opowiedzieć dowcip.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Tusk krytykuje Korwin-Mikkego. "To jest niepokojące i przykre">>>

Do końca tygodnia europoseł ma przedstawić przewodniczącemu dodatkowe wyjaśnienia w tej sprawie. Prezes Kongresu Nowej Prawicy nie obawia się jednak ewentualnych konsekwencji. Ja mu wyjaśnię, a on zrobi co uważa, co najwyżej odbierze parę diet i będę jeszcze bardziej nienawidził Unii Europejskiej co mi jeszcze doda ducha - powiedział europoseł.

Jak dowiedziało się nieoficjalnie Radio ZET, Janusz Korwin-Mikke ma przeprosić za słowa, których użył w europarlamencie.