Sobotnia "Gazeta Wyborcza" w artykule pt. "Antoni Macierewicz, jego firma i jego TW" napisała m.in., że "minister obrony zasiada w radzie Fundacji Głos, gdzie prezesem zarządu jest Robert Jerzy Luśnia - wieloletni współpracownik Macierewicza i peerelowskiej bezpieki". - Dlaczego minister obrony narodowej RP utrzymuje (choćby formalną) więź ze zdemaskowanym płatnym TW? Przecież od lat głosi, że należy zwalczać wpływy byłych współpracowników SB - napisała gazeta.

Reklama

Jeszcze w piątek MON wydało oświadczenie, w którym podkreślono, że "minister Macierewicz nie utrzymuje żadnych kontaktów z Robertem Luśnią. Natychmiast po uzyskaniu wiedzy o współpracy pana Luśni został on wydalony z Ruchu Katolicko-Narodowego (RKN), było to kilkanaście lat temu. Od tamtego czasu minister Macierewicz nie widział się i nie rozmawiał z Robertem Luśnią" - głosi oświadczenie.

W sobotę Schetyna - na specjalnie zwołanej konferencji prasowej - powiedział, że klub PO oczekuje i żąda informacji na ten temat na wtorkowym posiedzeniu Sejmu. - Oczekujemy utajnienia posiedzenia Sejmu i tego, żeby wszyscy posłowie otrzymali pełną informację ze strony pani premier Szydło odnośnie oskarżeń, które dzisiaj pojawiły się w mediach (...) Uważamy, że premier Szydło powinna natychmiast zawiesić, do wyjaśnienia tej kwestii w sposób stuprocentowy i pełny, ministra Macierewicza - dodał.

- Ponadto uważamy, że także prezydent Andrzej Duda, jako zwierzchnik Sił Zbrojnych i gospodarz, czy współgospodarz szczytu NATO 8 lipca, powinien wyjaśnić tę kwestię. Oczekujemy zebrania Rady Bezpieczeństwa Narodowego w najbliższym możliwym terminie i pełnej informacji na temat tych oskarżeń – mówił Schetyna. - Jesteśmy w przededniu szczytu NATO, oskarżenia, które są dzisiaj formułowane w mediach, są bardzo poważne; oczekujemy na reakcję ze strony pani premier Szydło, a także prezydenta Dudy – mówił lider PO.

Reklama

Z kolei Luśnia w oświadczeniu przekazanym w sobotę PAP napisał, że 5 maja 2005 r. - po orzeczeniu sądu lustracyjnego pierwszej instancji - odszedł z koła parlamentarnego RKN i złożył rezygnację z funkcji prezesa Fundacji Głos. - Od 5 maja 2005 r. nie widziałem się, nie rozmawiałem i nie utrzymywałem kontaktów z Antonim Macierewiczem - napisał.