W ramach wsparcia koalicji przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu Polska zamierza wysłać dwa kontyngenty liczące łącznie do 210 żołnierzy i pracowników wojska do Kuwejtu i Iraku - poinformował w środę szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. Polskie F-16 oraz do 150 lotników i pracowników wojska miałoby trafić do Kuwejtu, a do Iraku miałoby pojechać około 60 żołnierzy Wojsk Specjalnych.
Siemoniak - były minister obrony w rządzie PO-PSL - powiedział na piątkowym briefingu w Sejmie, że Platforma zwraca się o to, by na najbliższym posiedzeniu Sejmu (21-23 czerwca - przyp. red.) premier Beata Szydło przedstawiła informację rządu na temat .
- argumentował.
Były szef MON podkreślił, że Polska uczestniczy od lat w misjach NATO, a walka z tzw. Państwem Islamskim - jak zauważył - nie jest misją NATO, ma inny charakter, niż misje stabilizacyjne, co sprawia, że niesie za sobą większe ryzyko.
- oświadczył Siemoniak.
Zaznaczył, że w czasie rządów koalicji PO-PSL wnioski do prezydenta o użycie polskich kontyngentów za granicę były zawsze przedmiotem obrad rządu.
Pytany o stanowisko PO w sprawie wysyłania żołnierzy w ramach wsparcia koalicji walczącej z tak zwanym Państwem Islamskim, Siemoniak odpowiedział: - . Podkreślił, że od czasu powstania tej koalicji temat ewentualnego udziału w niej różnych państw się pojawiał.
- powiedział były minister obrony.
Zgodnie z zamierzeniami większość z 210 żołnierzy i pracowników wojska, których Polska zamierza wysłać do Kuwejtu i Iraku, a także cztery samoloty bojowe F-16, prowadziłaby misje rozpoznawcze z Kuwejtu. Szef BBN mówił w czwartek, że misja ma mieć charakter „niekinetyczny”, czyli żołnierze nie będą uczestniczyć w misjach bojowych, ale szkoleniowych i rozpoznawczych.
Pytany o zarzuty opozycji, że decyzja w sprawie wysłania polskich kontyngentów nie powinna zapadać poza parlamentem, Soloch odparł: - - dodał.