- - zaznaczył.
Klub PO chce, by prokuratura przyjrzała się powołaniu do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza; jeszcze w piątek do stołecznych śledczych miało trafić zawiadomienie w tej sprawie. Zdaniem PO Misiewicz i osoby, które powoływały go w skład rady nadzorczej PGZ, mogły w tej sprawie popełnić przestępstwo opisane w art. 231 Kodeksu karnego. Przepis ten mówi, że .
Misiewicz przesłał PAP oświadczenie w związku z - jak napisał - "nieustającymi atakami mediów i opozycji". Napisał w nim, że powołanie do rady nadzorczej PGZ odbyło się zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w tym z Kodeksem Spółek Prawa Handlowego.
Jak podkreślił, .
Dodał, że warunkiem jego powołania do tej rady była rezygnacja z zasiadania w innej radzie nadzorczej, co też uczynił. - - poinformował rzecznik MON.
Odnosząc się do zarzutów dotyczących wymogów, jakie powinien spełniać szef gabinetu politycznego, Misiewicz przypomniał, że zgodnie z par. 6 rozporządzenia Rady Ministrów dot. gabinetów politycznych każdy minister sam o tym decyduje. Dodał, że za funkcję rzecznika prasowego MON nie pobiera żadnego wynagrodzenia; jak również za pełnienie funkcji konsultanta merytorycznego programu "Nasza Armia" (emitowanego w TVP).
- - wymienił Misiewicz.
Co jest w doniesieniu PO?
Z informacji zamieszczonej na stronie internetowej PGZ wynika, że Misiewicz, szef gabinetu szefa MON Antoniego Macierewicza i rzecznik resortu, zasiada też w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. We wtorek "Rzeczpospolita" podała, że Misiewicz nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych. Nie ma także - jak podawały media - ukończonych studiów wyższych. Prasa informowała też, iż ze statutu PGZ wykreślony został zapis o tym, że kandydat na członka jej rady nadzorczej powinien przejść państwowy kurs na członków rad nadzorczych.
- - powiedział w piątek poseł PO Cezary Tomczyk z sejmowej komisji obrony narodowej.
Jak dodał, chodzi o sprawdzenie, czy do zmiany przepisów statutu Polskiej Grupy Zbrojeniowej doszło tylko ze względu na to, by Misiewicz mógł zasiadać w radzie nadzorczej PGZ. PO chce też, by śledczy zbadali, czy statut PGZ jest zgodny z rozporządzeniem Rady Ministrów dot. wymagań, jakie muszą spełniać kandydaci na członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Chodzi o wymóg legitymowania się wyższym wykształceniem i odbycia kursu dla członków rad nadzorczych.
Platforma chce ponadto, by prokuratura ustaliła, czy Misiewicz ma prawo pełnienia funkcji szefa gabinetu politycznego szefa MON. Informując o zamiarze złożenia zawiadomienia PO przypominała też doniesienia medialne, według których siostra Misiewicza miałaby być pracownicą PGZ. Jednak Misiewicz w swoim oświadczeniu zapewnił: .
Szef MON Antoni Macierewicz pytany kilka dni temu w Krynicy o zasiadanie swego rzecznika i szefa gabinetu w radzie nadzorczej PGZ, podkreślił, że Bartłomiej Misiewicz jest tam jego bezpośrednim reprezentantem. - – mówił.