Łukasz Litewka zginął potrącony przez samochód, gdy jechał na rowerze. Do tragicznego zdarzenia doszło 23 kwietnia. Poseł angażował się społecznie. Pomagał chorym dzieciom a także bezdomnym zwierzętom.
Spór o fundację Łukasza Litewki. Rodzina wydała oświadczenie
Po śmierci Łukasza Litewki rodzina przekazała, że Fundacji Team Litewka będzie nadal działać. Teraz bliscy zmarłego posła Lewicy zamieścili obszerny wpis.
"Team Litewka to społeczność, która zgromadziła się wokół Łukasza, ponieważ podzielała wartości i zasady, jakimi kierował się w życiu. Team Litewka to społeczność, która wzrastała z każdym kolejnym gestem dobra, stając się fenomenem społecznym, kojarzonym z niezwykłą mocą i za to jesteśmy Wam ogromnie wdzięczni, ale też właśnie dlatego czujemy, że jesteśmy Wam winni informację o obecnej sytuacji" - napisali bliscy Łukasza Litewki.
Rodzina Litewki pisze o "wstrzymaniu komunikacji"
"Naszą wolą było dołączenie do Rady Fundacji w taki sposób, by móc mieć realny wpływ na kierunek jej działań i tym samym ochronę dziedzictwa Łukasza. Niestety, nie wszyscy podzielili to zdanie. Część członków Rady zaczęła forsować własne pomysły, stojące w sprzeczności z naszą wolą. W związku z tym, do czasu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu komunikacji związanej z działaniami Fundacji na tym profilu" - czytamy.
Partnerka Łukasza Litewki też wydała oświadczenie
Głos w sprawie zabrała również partnerka Łukasza Litewki. Padły słowa o "wywieszeniu białej flagi". "Musimy być z wami całkowicie szczerzy. Zaufanie, którym dzieliliście Łukasza przez lata, piękne lata pomocy i współpracy jest niesamowite. Nadszedł dzień, w którym musieliśmy podjąć decyzję, czy kontynuujemy misję, którą niósł Łukasz, czy wywieszamy białą flagę" - napisała Natalia Bacławska.
"Wybór był oczywisty, to jedyny słuszny pomnik, który mógłby uhonorować pamięć oraz ciężką pracę Łukasza - kluczowa była decyzja rodziców, którzy, jak wiecie, dali nam zielone światło bez żadnego zawahania. Nasze intencje, które są przejrzyste, zmusiły nas podczas rozmów do podjęcia ciężkiej decyzji, ale czasem trzeba zrobić krok do tyłu, aby zrobić 10 kroków do przodu" - czytamy.
"Czy tym, co napiszę, się narażę? Zapewne tak"
Wspomniała o wewnętrznej walce. "Przez te tygodnie ciszy toczyliśmy wewnętrzną walkę o której nie mówiliśmy głośno, nie chcieliśmy was martwić - o to, co w tym momencie jest dla nas najważniejsze. Niestety, nie każdego intencje szły w tym samym kierunku" - informuje Bacławska.
"Czy tym, co napiszę, się narażę? Zapewne tak. Czy mnie to obchodzi? Kompletnie nie, nie mam nic do stracenia, bo to, co najważniejsze w moim życiu, już straciłam i nie pozwolę ja, ani nikt z nas, nikomu, kto ma inne intencje, położyć rąk na części jego serca, które wciąż bije" - dodała. "Jeżeli ktoś myśli, że chodzi o pieniądze, to jest w dużym błędzie. Rozbieżność wizji części rady, powołanej kilka miesięcy temu, która dodatkowo bez niczyjej zgody powiększa się o osoby niemające nic wspólnego z działaniami fundacji, a rodziny/bliskich/pracowników jest zatrważająca. Osoby te nie uczestniczyły w życiu fundacji, a teraz chcą ją przejąć" - napisała.
Partnerka zmarłego posła Lewicy poinformowała również, że tegoroczne "Zwierzogranie" zostanie odwołane. Na końcu padły gorzkie słowa. "Wiecie, jakie to uczucie, gdy patrzysz, jak ktoś niszczy na twoich oczach ostatnie, co ci pozostało? Ja właśnie się dowiedziałam. Mam nadzieję, że zostaniecie z nami i nie pomyślicie o nas źle" - napisała Bacławska.
"W tej tragedii, która nas spotkała, ostatnie, o czym myśleliśmy, to fakt, że ktoś może mieć sprzeczne wartości, w końcu każdy z nas patrzy na drugiego człowieka przez swój pryzmat. Świat lubi zaskakiwać, niestety, ostatnio w najgorszy możliwy sposób" - dodała. Łukasz Litewka zginął w wieku 36 lat.