Pomysł stworzenia jednolitego kodeksu dla wszystkich urzędników pojawił się już w latach 90. Swego czasu inicjatorem zmian miał być prezydent Bronisław Komorowski, o potrzebie takiej modyfikacji przepisów wielokrotnie mówiła obecna ekipa rządowa.
Silne jednak było lobby urzędników, przekonujące, by np. nie likwidować ustawy o pracownikach urzędów państwowych z 1982 r., która wciąż pozwala zatrudniać bez konkursów w Kancelarii Sejmu, Senatu lub Prezydenta. Jakiekolwiek próby zmian i wprowadzenia konkursów kończyły się naciskami i zmianą projektu.
Skończyć z fikcją
Obecnie zasady zatrudniania urzędników regulują trzy główne pragmatyki służbowe: ustawy o służbie cywilnej, o pracownikach samorządowych i pracownikach urzędów państwowych. Rząd PiS chce, jak to podkreślano przy styczniowej nowelizacji przepisów o służbie cywilnej, skończyć z fikcją konkursów polegającą na żmudnej procedurze, która i tak często wyłania namaszczonego wcześniej kandydata. Ideą zmian jest więc pozostawienie konkursów (może mniej sformalizowanych niż obecnie w służbie cywilnej) na dotychczasowych stanowiskach urzędniczych, ale z wyłączeniem kierowniczych. O doborze dyrektorów mieliby decydować bezpośrednio szef urzędu, a w samorządzie wójt, burmistrz lub prezydent miasta, starosta i marszałek. Taki mechanizm praktycznie od początku roku działa wobec dyrektorów generalnych i departamentów, a także ich zastępców zatrudnionych w ministerstwach i urzędach wojewódzkich, a także innych instytucjach rządowych. Tam stosuje się kodeksowe rozwiązanie dotyczące powołania i odwoływania ze stanowisk kierowniczych. Przy wprowadzeniu tego mechanizmu dla całej administracji osoby odwoływane, które obecnie są zatrudnione na stanowiskach dyrektorskich, miałyby prawo do odprawy. Przyjmowani na ich miejsce nie mieliby już żadnej stabilizacji zatrudnienia, co oznacza możliwość odwołania z dnia na dzień, bez odprawy czy okresu wypowiedzenia.
– – mówi dr Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. – – apeluje.
Z tymi argumentami nie zgadza się prof. Bogumił Szmulik, konstytucjonalista z UKSW.
– – przekonuje. Szmulik przypomina też, że po likwidacji konkursów w służbie cywilnej opozycja straszyła, że wyleci 1,5 tys. dyrektorów, a z posadami w pierwszym miesiącu pożegnało się niewiele ponad 200 osób. Przekonuje też, że dyrektorzy, wiedząc, że posada nie jest im dana raz na zawsze, będą bardziej się starać.
Dzielenie łupów
Zdaniem prof. Waleriana Sanetry, byłego sędziego Sądu Najwyższego, polityka obecnej władzy przypomina amerykański system dzielenia łupów po zwycięstwie, tylko na większą skalę. – – mówi nam prof. Jolanta Itrich-Drabarek, prof. nadzw. z Uniwersytetu Warszawskiego, były członek Rady Służby Cywilnej.
– – wskazuje prof. Hubert Izdebski, konstytucjonalista, ekspert samorządowy.
Samorządowcy do pomysłu rządu podchodzą nieco sceptycznie.
– – mówi Danuta Janczarek, sekretarz miasta Gdańska. – – dodaje.
–– przekonuje Zbigniew Mackiewicz, sekretarz urzędu miasta w Suwałkach. Tłumaczy, że urząd jednak powinien gwarantować stabilność i kontynuację działań.