– napisało MON na stronie internetowej, odpowiadając w ten sposób na materiały ukazujące się w mediach.
– zapewnił resort.
MON zapewniło, że przed podjęciem tej decyzji minister Antoni Macierewicz "zapoznał się uważnie z wszystkimi opiniami w tej sprawie, włączając w to punkt widzenia gen. broni Mirosława Różańskiego".
Resort argumentuje, że "trafność decyzji o przeniesieniu części potencjału pancernego spod granicy polsko-niemieckiej do rozwijającej wysoką gotowość" brygady w warszawskiej Wesołej potwierdziło największe od lat ćwiczenie dowódczo-sztabowe Zima-17. Według resortu jego scenariusz był "po raz pierwszy realistyczny" – ćwiczący nie znali zamiarów przeciwnika, "w związku z tym wnioski operacyjne płynące z ćwiczenia mają charakter obiektywny, nie ocenny czy propagandowy".
– napisało MON.
Dodało, że mieli w niej udział (będący już poza wojskiem – PAP) generałowie Mirosław Różański i Waldemar Skrzypczak – byli dowódcy 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, w której skład wchodzi 34. Brygada z Żagania.
MON argumentuje, że 34. Brygada Kawalerii Pancernej z Żagania do wiosny 2014 r. była bardzo nisko ukompletowana, będąc od 2010 r. najsłabiej rozwiniętą brygadą ogólnowojskową w polskiej armii.
Według resortu po decyzji o zakupie Leopardów 2A5 "poprzednie kierownictwo sztucznie zwiększyło ukompletowanie tej jednostki poprzez przeniesienie do niej batalionu czołgów z 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie (również należy do 11. Dywizji) rozkompletowując ją i powodując utratę przez nią zdolności operacyjnych".
Ministerstwo nawiązało też do wątpliwości związanych z umieszczeniem w warszawskiej brygadzie czołgów różnych typów, wymagających różnego zaplecza logistycznego.
– napisano w oświadczeniu.
MON zapewniło, że przy podejmowaniu decyzji o wzmocnieniu potencjału obronnego wschodniej części kraju kierownictwo resortu zapewniło dodatkowe nakłady na "na szkolenie oraz pełną infrastrukturę dla nowych jednostek".
O zamiarze przesunięcia batalionu najnowocześniejszych czołgów w polskim wojsku - Leopard 2A5 – do Wesołej szef MON poinformował w grudniu po rozmowach z dowódcą amerykańskich wojsk lądowych w Europie gen. Benem Hodgesem w Żaganu, gdzie na początku bieżącego roku zostały rozlokowane pododdziały amerykańskiej brygadowej pancernej grupy bojowej, wysłanej dla wzmocnienia wschodniej flanki w ramach operacji Atlantic Resolve.
Zamiary przesunięć wojsk pancernych, w tym batalionu czołgów Leopard z Żagania do Wesołej, krytykowali ówczesny dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. Różański i były dowódca Wojsk Lądowych gen. Skrzypczak. Różański argumentował, że na współczesnym polu walki działania skupiają się wokół miejsc o strategicznym znaczeniu i nie ma wyraźnych frontów, a wojsko powinno przede wszystkim rozwijać zdolności manewrowe. Gen. Skrzypczak przestrzegał przed przed osłabianiem najsilniejszej polskiej dywizji.