Na spotkanie z prezydentem zorganizowane przy jeziorze Raduń przybyło kilkuset mieszkańców; podczas wystąpienia głośno skandowano: "Andrzej Duda!". Prezydent podkreślił, że przyjechał do Wałcza, by porozmawiać z jego mieszkańcami o ich dalszych oczekiwaniach. wyliczał prezydent.
Jak zaznaczył, tym najważniejszym celem, który sobie postawił jest to, żeby po pięciu latach jego prezydentury "efekt tych rządów był odczuwalny w polskich domach".
zaznaczył prezydent.
Jak dodał, te mniejsze miasta często są nazywane "Polską B". oświadczył Duda. Jak dodał stanie się to, "kiedy przeciętnej polskiej rodzinie będzie się żyło normalnie czyli, tak że nie trzeba będzie myśleć o poszukiwaniu gwałtownie dodatkowej pracy, nie trzeba będzie myśleć o wyjeździe za granicę".
Prezydent podkreślił, że chciałby także, aby w Polsce była "prawdziwa sprawiedliwość". podkreślił Duda.
Przypomniał, że w ubiegłym tygodniu podpisał ustawę zaostrzającą odpowiedzialność karną za przestępstwa wobec dzieci i osób, które nie radzą sobie życiowo. dodał prezydent a jego słowa zostały przyjęte oklaskami.
Według Dudy "najważniejszą sprawą jest przywrócenie elementarnego poczucia sprawiedliwości i bezpieczeństwa". Jak ocenił, ważne jest, "abyśmy polską armię rzeczywiście wzmacniali, aby był odbudowywany jej potencjał, po latach tego, jak była osłabiana". Zaznaczył, że polska armia musi być modernizowana poprzez wyposażenie w nowoczesny sprzęt. Podkreślił też, że ważne jest, aby rozwijać polskie wojsko.
przekonywał Duda.
podkreślił prezydent, a jego słowa były przyjęte brawami.
powiedział.
Po wystąpieniu prezydent przez blisko godzinę rozmawiał z mieszkańcami Wałcza. Chętnie fotografował się także z nimi. Podczas wizyty w Wałczu prezydentowi towarzyszył m.in. minister środowiska Jan Szyszko.
Podczas wystąpienia prezydenta grupka kilkunastu osób trzymała transparenty: "Stop psuciu demokracji" oraz "Marionetka nie prezydent". Jeden z mężczyzn trzymał także konstytucję.
Po zakończeniu wizyty w Wałczu Duda udał się na podobne spotkanie w miejscowości Oborniki w Wielkopolsce.
Prezydent i minister obrony narodowej Antoni Macierewicz uczcili wcześniej w środę pamięć 20 tragicznie zmarłych w Mirosławcu - czteroosobowej załogi i 16 oficerów, którzy wracali z konferencji o bezpieczeństwie lotów z Warszawy. Samolot rozbił się 23 stycznia 2008 r. wieczorem przy podejściu do lądowania.