Pytany przez TVN24, czy dzięki spotkaniu chłód w relacjach pomiędzy resortem dyplomacji a Pałacem Prezydenckim został ocieplony, Waszczykowski oświadczył, że rozmawiał ze Szczerskim m.in. o przygotowaniach do wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa.
Jak dodał, umówili się również na "przejrzenie procedur w sprawach nominacji ambasadorskich". zapowiedział szef dyplomacji.
Pytany, czy to oznacza, że przyspieszyć procesu wręczania nominacji nie może prezydent Andrzej Duda, zaznaczył, że "prezydent nie jest tu stroną".
Radio RMF FM podało w poniedziałek, że minister spraw zagranicznych oświadczył, iż oczekuje wyjaśnień od prezydenta w sprawie opóźniania wręczania nominacji ambasadorskich kandydatom pozytywnie zaopiniowanym przez parlament. - mówił Waszczykowski.
We wtorek w Polskim Radiu szef gabinetu prezydenta ocenił wypowiedź ministra jako szkodliwą i gorszącą. Jak dodał, przynosi ona "zgorszenie w środowisku dobrej zmiany i ona nigdy nie powinna była paść".
- dodał Szczerski.
Również we wtorek w wywiadzie dla portalu wPolityce Waszczykowski tłumaczył, że - według niego - wiele wskazuje na to, że odpowiednie decyzje nie wyszły ze strony Pałacu. - stwierdził szef dyplomacji. Zaznaczył, że nie zakłada, że "głównym hamulcowym w tych sprawach jest prezydent".
- mówił minister.
Z kolei Szczerski pytany we wtorek przez wPolityce.pl, jak odebrał zgłoszone przez Waszczykowskiego pretensje dotyczące nominacji ambasadorskich, ocenił, że "wyjątkowo źle" brzmią one "w ustach ministra spraw zagranicznych, który tak wiele zawdzięcza panu prezydentowi w ostatnim czasie".
Zapewnił, że nie ma żadnego konfliktu między MSZ i Pałacem Prezydenckim. - powiedział prezydencki minister.
Jak dodał, dziwi się, że minister Waszczykowski sprawę w zasadzie marginalną - dotyczącą tempa pracy urzędników w kilku miejscach w Warszawie - podnosi do rangi zarzutów wobec prezydenta. "To nie jest sprawa dużej wagi" - podkreślił szef gabinetu prezydenta.