W zamieszczonym w piątek na Facebooku długim wpisie Rafał Trzaskowski sam przypomina hejterom za co go nienawidzić. Kandydat na prezydenta z ramienia PO pisze nie tylko o swoim pochodzeniu, ale również o rodzinie. Przyznaje też, że zdarzało mu się stać pod kamienicą i palić marihuanę.
"" - czytamy.
Trzaskowski zdradza, że ojciec przyjaźnił się z "najgorszym, artystycznym sortem" jak Hłasko i Tyrmand, a dziadek ze strony matki był hipsterskim antykwariuszem, babcia natomiast kochała Piłsudskiego i nauczyła go, że "Marszałek był tylko jeden". Kandydat na prezydenta Warszawy pisze też o swoim dzieciństwie i młodości. Tu puszcza oko w stronę Patryka Jakiego i wspomina, że też stał pod kamienicą a w młodości przeklinał, pijał tanie wina i z rzadka palił zioło oraz bywał "niegrzeczny".
Parę słów we wpisie poświęca także swoim przyjaciołom. "".
Przyznaje również, że w pierwszych wyborach, w jakich głosował oddał głos na Lecha Wałęsę, a na stypendiach był za pieniądze amerykańskie, polskie i unijne. "Na Oxfordzie byłem na stypendium (tamdaradam!) SOROSA". Zdradza też, że jego średnio grzecznej córce nie podoba się ani Kaczyński, ani Putin, a 8-letni syn nie chce chodzić na religię. "" – pisze.