mówił minister obrony w felietonie "Głos Polski" w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.
dodał Macierewicz.
Szef MON zaznaczył, że mija blisko półtora roku od czasu powołania podkomisji do spraw ponownego zbadania tragedii smoleńskiej. Ocenił, że poprzednio działająca komisja pod przewodnictwem ministra Jerzego Millera nie wyjaśniła przyczyn katastrofy a raport z badań "zawierał stwierdzenia łącznie z konkluzją, które należy uznać za fałszywe, podobnie jak materiał dowody i przesłanki, na których pracowano".
Macierewicz podkreślił, że te kwestie podniesiono w zawiadomieniu do prokuratury.
Raport sfałszowany
– mówił szef resortu obrony.
Minister podkreślił, że ten raport jest do dziś oficjalnym stanowiskiem Polski a okazuje się, że od początku był sfałszowany. Wymienił trzy kwestie, które odmiennie oceniano w czasie posiedzeń komisji i w raporcie końcowym.
relacjonował szef MON.
Macierewicz zwrócił też uwagę na kwestię rzekomej obecności gen. Andrzeja Błasika w kokpicie TU-154 M.
stwierdził Macierewicz.
Minister jako ostatnią sprawę wymienił rozbieżności dotyczące przeciążeń w czasie zderzenia samolotu z ziemią.
podał szef MON.
Macierewicz półtora tygodnia temu poinformował o złożeniu przez MON zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez część osób z Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, którą kierował Jerzy Miller. Komisja Millera opublikowała raport dotyczący przyczyn katastrofy smoleńskiej w lipcu 2011 r.