"Jestem antyfaszystką. Przeciwniczką skrajnej prawicy, wrogiem nacjonalizmu. Jestem też zwolenniczką demokracji i wolności słowa" - zaznaczyła Barbara Nowacka, liderka Inicjatywy Polska, która przed wyborami samorządowymi przyłączyła się do Koalicji Obywatelskiej. "Jeśli chcemy wyrugować rasizm i nienawiść z życia publicznego, to nie zakaz drogą. A edukacja i zrozumienie strachów".

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin (PiS) pytany w środę w Sejmie przez dziennikarzy stwierdził, że trzeba reagować "w sytuacji kiedy łamane jest prawo w trakcie manifestacji, ale nie można w ten sposób prewencyjnie ograniczać prawa obywateli do swobodnego manifestowania". - To się nie mieści w granicach demokracji - powiedział.

Jak dodał w sprawie zakazu organizacji marszu "jeszcze chyba sąd będzie miał w tej sprawie coś do powiedzenia". - Wydaje mi się, że jeśli jeszcze możemy liczyć na jakąś sprawiedliwość w Polsce, to ta decyzja powinna być jednoznaczna - dodał.

- Nie można prewencyjnie zakazywać marszu przez to, że się komuś, w tym przypadku pani Gronkiewicz-Waltz wydaje, że coś się może wydarzyć. Tak nie można działać - stwierdził.

Prof Jan Żaryn, senator PiS przekonywał w portalu wPolityce.pl: - Paradoks polega na tym, że PO oskarża PiS o łamanie demokracji i tolerancji. Trwały negocjacje między przedstawicielami prezydenta, rządu i organizatorami marszu, żeby zorganizować wspólne uroczystości. Nie doszło do porozumienia, ponieważ strona rządowa z szacunkiem traktowała drugą stronę i nie posuwała się do szantażu pod tytułem – doprowadzimy do rozwiązania marszu, jeżeli nie pójdziemy razem.

Jego zdaniem wyjściem z sytuacji będzie "natychmiastowe zorganizowanie marszu rządowego pod tą samą nazwą, pod nazwą Marszu Niepodległości. Pan prezydent Duda powinien zaprosić wszystkich, którzy wybierali się na nielegalny zdaniem pani Gronkiewicz-Waltz Marsz Niepodległości".

Paweł Kukiz zapytany przez dziennikarzy w Sejmie o tę decyzję prezydent stolicy ocenił ją jako "niezbyt fortunną". - Nie uważam, żeby ta decyzja służyła bezpieczeństwu państwa biorąc pod uwagę sytuację w policji - powiedział.

Dodał, że nie chce szukać winnego tej sytuacji - czy to ta osoba, która zakazała marszu, czy ludzie odpowiedzialni za sytuację w policji. - Istnieje duża możliwość zaistnienia takich zdarzeń, które nie będą mogły być skontrolowane przez policję, bo jej po prostu nie będzie skoro policja idzie na masowe L-4 chorując na tzw. psią grypę i z godziny na godzinę powiększać się ilość tych chorych policjantów - mówił Kukiz.

Zaznaczył przy tym, że jest pewien, iż do marszu w Warszawie dojdzie. - Im bardziej będzie zakazywany, tym bardziej będzie ten marsz zwoływany, ale nie będzie tych, którzy mogli być w jakikolwiek sposób zapobiec zgromadzeniu, bo są na L-4 - stwierdził Kukiz. Dodał przy tym, że "bardzo łatwo jest o prowokacje przy tak wielkim zbiorowisku ludzkim".

Pytany, czy będzie brał udział w Marszu Niepodległości, odpowiedział: "mam trochę inne plany". - Na pewno ludzie z Kukiz'15 będą w nim uczestniczyć. Ja z kolei mam święto lokalne - powiedział Kukiz.

Przyznał, że Ruch Narodowy, który jest legalną organizacją, będzie również mógł wziąć udział w takiej demonstracji. Podkreślił zarazem, że wznoszenie czy prezentowanie haseł w stylu "biała rasa" powinno być ścigane.