W środę kanclerz Niemiec Angela Merkel podczas debaty w Berlinie powiedziała, że "państwa narodowe powinny być obecnie gotowe do oddania suwerenności" na rzecz Unii. Zastrzegła jednak, że powinno to się odbyć w sposób uporządkowany i z niezbywalną rolą krajowych parlamentów.

Senator PSL Jan Filip Libicki w niedzielnej rozmowie w TVP Info wyraził zaskoczenie wypowiedzią kanclerz Merkel. - Ja byłem tą opinią Angeli Merkel dosyć mocno zaskoczony. Ta wypowiedź jest dla mnie zdumiewająca i ta wypowiedź mi się nie podoba. Ta wypowiedź idzie wbrew tendencjom, które dziś w Europie się ujawniają - oświadczył.

Libicki zwrócił też uwagę, że kanclerz Merkel jest politykiem schodzącym z europejskiej sceny politycznej. - Jako, że Merkel jest politykiem schodzącym to ja bym do tego nie przywiązywał aż tak dużej wagi. Zobaczymy, jakie będzie stanowisko Europejskiej Partii Ludowej po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wtedy będzie to stanowisko wiążące - zaznaczył.

Do wypowiedzi Angeli Merkel odniósł się także europoseł PiS Ryszard Czarnecki. Według niego "przekazywanie kompetencji do Brukseli w praktyce odznacza, nie tyle przekazywanie kompetencji do Niemiec, ale do duopolu Niemcy i Francja". - My w 2004 r. wchodziliśmy do innej Unii niż mamy obecnie - oświadczył.

Jego zdaniem kanclerz Merkel jest nadal politykiem znaczącym na europejskiej scenie politycznej. - Merkel jest szefem rządu największego państwa UE i ona dzierży lejce. Jej opinia jest bardzo ważna i nie wolno jej bagatelizować i machnąć ręką. Ta wypowiedź jest wypowiedzią bardzo niedobrą i źle wróżącą i niesłychanie pełną hipokryzji - ocenił Czarnecki.

Kanclerz Merkel podczas debaty w Berlinie podkreśliła, że Niemcy oddały część swojej suwerenności na rzecz Unii Europejskiej, wskazała jednak, że to "państwa członkowskie pozostają panami traktatów".

Przekazanie suwerenności powinno jej zdaniem odbywać się "naturalnie w uporządkowany sposób" i wymaga decyzji parlamentów narodowych, bo to parlament - zaznaczyła - stanowi "serce demokracji".

Wzajemne zaufanie i gotowość do kompromisów wskazała jako kluczowe elementy w obecnym okresie napięć na arenie krajowej i międzynarodowej. Jak oceniła, debaty na temat międzynarodowego paktu ONZ w sprawie migracji pokazały, że kwestionowane są podstawy. - Wyrażane jest powątpiewanie w demokratyczną legitymację ONZ i uchwalane przez tę organizację konwencje, nawet wtedy, gdy zostały one już dawno przyjęte przez narodowe parlamenty - powiedziała Merkel.

O europejską integrację apeluje też prezydent Francji Emmanuel Macron. Podczas wystąpienia w niemieckim parlamencie w miniony weekend wzywał on Francję i Niemcy do zacieśnienia sojuszu na rzecz bardziej zjednoczonej Europy i przyspieszenia reform UE oraz przeciwstawiał się ruchom nacjonalistycznym.