Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowych myśliwców dla armii nie widać, a stare "latają na słowo honoru"

12 grudnia 2018, 07:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polski F-16
Polski F-16/Shutterstock
Dostawy nowych samolotów dla wojska nie ma się co spodziewać wcześniej niż w 2024 r. Pośpiech nie jest dobrym doradcą, ale tak odległy termin jest dla armii kłopotem. Bo część floty lata dziś na słowo honoru, a jednocześnie częściej musi wykonywać loty bojowe. Stąd tylko krok do kolejnej tragedii. 

Choć minister Mariusz Błaszczak polecił szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego „przyspieszenie realizacji programu, którego efektem będzie pozyskanie samolotu myśliwskiego nowej generacji”, to w najbardziej optymistycznym scenariuszu pierwsze maszyny przylecą do nas za sześć lat. Wszystkich ma być 32, choć w kuluarach mówi się nawet o czterech eskadrach, czyli 64 sztukach. Obecnie oprócz trzech eskadr samolotów bojowych F-16 mamy jedną Su-22 i dwie Migów-29.

To właśnie niedawny śmiertelny wypadek pilota Miga pośrednio stoi za decyzją o modernizacji floty myśliwców. – – tłumaczy Jerzy Gruszczyński, były pilot wojskowy i redaktor naczelny pisma „Lotnictwo Aviation International”. Urzędniczo-wojskowy zespół zajmujący się programem nowego samolotu – Harpia do końca lutego ma być gotowy do ogłoszenia postępowania.

Biorąc pod uwagę, że w Wojsku Polskim już służy 48 maszyn F-16, mamy przystosowaną do nich infrastrukturę i system szkolenia (choć działa raz lepiej, raz gorzej), to faworytem w wyścigu będzie nowsza generacja myśliwca – F-16V produkowany przez amerykański koncern Lockheed Martin. Niedawno na ich zakup zdecydowała się Słowacja. Za 14 egzemplarzy nasz sąsiad zapłaci 1,6 mld euro. W naszym przypadku jednostkowa cena powinna być niższa ze względu na większą liczbę statków i wspomniane zaplecze techniczne i szkoleniowe.

Za takim zakupem przemawia również gigantyczna amerykańska presja polityczna i przemysłowa, jakiej przy tym postępowaniu poddany zostanie resort obrony.

Drugim możliwym wyborem zza Atlantyku jest najbardziej nowoczesny na świecie bojowy statek powietrzny – F-35. Tu jednak pojawia się pytanie o sens takiego zakupu. – – wyjaśnia Gruszczyński. Zachętą może być fakt, że cena F-35 z racji zwiększania mocy produkcyjnych spada i w niedalekiej przyszłości ma wynosić ok. 80 mln dol. za sztukę. Choć to i tak dużo. Dodatkowo kolejka chętnych jest tak długa, że nawet gdybyśmy się zdecydowali na zakup już dziś, to produkcja naszej partii maszyn ruszyłaby dopiero w 2024 r. Tymczasem, znając polskie realia, szanse na to, że umowa z dostawcą zostanie podpisana w 2019 r., są minimalne.

Choć faworytem wydają się produkty amerykańskie, to europejska konkurencja nie jest zupełnie bez szans. – – tłumaczy Mariusz Cielma z portalu DziennikZbrojny.pl. Ostatnie doświadczenia pokazały, że w sytuacjach kryzysowych, gdy nagle z powodu usterek zostaje uziemiony jeden typ samolotu, warto mieć alternatywę. W tym wypadku zapewne największe szanse miałby Euro fighter, a mniejsze szwedzki Gripen.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj