Karnowski, który wziął udział w wieczorze wspomnień, poświęconemu tragicznie zmarłemu prezydentowi Gdańska, zorganizowanym w Europejskim Centrum Solidarności, zauważył w swoim wystąpieniu, że Paweł został w pewnym momencie sam, sam politycznie. Jego pierwszy raz atakowano przecież w 2001 r. bardzo mocno prokuraturą, mnie potem - wskazał. Nawiązał też do późniejszego rozstania Pawła Adamowicza z PO, z którą związany był w latach 2001-2015. Paweł został sam, bo Platforma zrobiła głupstwo po prostu, nie umiała odczytać, kogo traci; myślę, że do dzisiaj nie bardzo to wszystko umie sobie poukładać - ocenił Karnowski. Jak dodał, mimo to, Adamowicz - m.in. za namową Olka (Aleksandra Halla - PAP) - zdecydował, że będzie (ponownie - PAP) kandydował na prezydenta miasta Gdańska. Karnowski podkreślił jednocześnie, że w obliczu ataków obaj z Adamowiczem zawsze mogli liczyć na siebie nawzajem, a także na Olka, na młodych konserwatystów, na naszych przyjaciół.

Prezydent Sopotu przekonywał ponadto, że zmarły miał jedną wyższość zdecydowaną nad innymi prezydentami miast: umiał sobie wychować następców. Doprecyzował, że ma na myśli m.in. pierwszą zastępczynię Adamowicza, obecnie p.o. prezydenta Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz. To jest coś naprawdę niesamowitego, że on potrafił ich sobie wychować i będą potrafili kontynuować jego dzieło obojętnie, czy to się komuś będzie podobało, czy nie, czy ich ktoś poprze, czy nie (...); jak ktoś nie poprze, to straci, tak jak (ten, kto) nie poparł jego w wyborach - mówił Karnowski.