Bielan wraz z wicemarszałek Senatu Marią Koc uczestniczył w poniedziałek wieczorem w Płocku w otwartym spotkaniu kandydatów PiS z Mazowsza do PE. Jak przekonywał Bielan, od wyniku wyborów europejskich będzie zależało to, kto wygra wybory do Sejmu i Senatu. Obie kampanie wyborcze mogą się rozstrzygnąć bardzo niewielką liczbą głosów. Naszym największym wyzwaniem jest zwiększenie frekwencji – oświadczył lider mazowieckiej listy kandydatów PiS do PE.

Chcę państwu uświadomić, że pięć lat temu Platforma wygrała wybory zaledwie większością 25 tysięcy głosów w skali kraju, trzy promile – podkreślił Bielan. Przestrzegł, że jeżeli Koalicja Europejska wygrałaby nadchodzące eurowybory podobną różnicą głosów to dostanie wiatru w żagle, będzie miała, mówiąc językiem Formuły 1 pool position, będzie faworytem do tego, żeby wygrać wybory do Sejmu i przejąć władzę.

I odwrotnie. Jeżeli my wygramy, choćby jednym promilem, tam się zaczną rozliczenia, dlatego, że tam buzuje. W Platformie Obywatelskiej jest duże niezadowolenie, bo Schetyna, układając listy, musiał oddać aż 8 z 13 pierwszych miejsc koalicjantom i obiecał, że w zamian za to pokona PiS, Zjednoczoną Prawicę, i później w wyborach do Sejmu będzie układać listy bardziej pod polityków Platformy – argumentował Bielan.

Gdyby więc nie doszło do tego upragnionego zwycięstwa, tam się zacznie rozliczanie, w Platformie – dodał. Ocenił też, że przegrana KE w eurowyborach będzie oznaczała także rozliczenia w PSL. Nie ma dnia, żeby kolejni samorządowcy w terenie do nas nie przystępowali, bo oni mają kontakt z elektoratem, widzą, co oznacza ten kierunek w lewo, co oznaczają te lewackie postulaty, z którymi PSL nie jest w stanie sobie zupełnie poradzić w ramach tej koalicji – zaznaczył Bielan.

Jego zdaniem, KE będzie skręcała w lewą stronę sceny politycznej i jest to kierunek nieodwracalny, nieuchronny. Koalicja Europejska będzie coraz bardziej zbliżała się w lewą stronę. Rozpoczęła rywalizację z ugrupowaniem Roberta Biedronia na coraz bardziej lewackie postulaty i na prześciganie się, kto bardziej dołoży Kościołowi – powiedział Bielan.

Jako przykład tej tendencji podał przyjęte oklaskami przez liderów KE niedawne wystąpienie redaktora naczelnego "Liberté" Leszka Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawskim poprzedzające wykład przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Do przemówienia Jażdżewskiego nawiązała też wicemarszałek Senatu Maria Koc podkreślając, że wywołało ono "szczególne zaniepokojenie".

W swoim wystąpieniu wprost zaatakował to, co dla nas jest najświętsze: Kościół, wiarę – oświadczyła. Zwróciła uwagę, że wystąpienie to spotkało się z ogromnym aplauzem na sali. Zaznaczyła, iż nikt z obecnych, a byli wśród nich politycy KE, nie zaprotestował przeciwko słowom Jażdżewskiego. Taki seans nienawiści miał miejsce – wskazała Koc.

I teraz wyobraźmy sobie, że takie siły, które są, trzeba powiedzieć, w natarciu, które dyskredytują nasze wielkie dziedzictwo, atakują to, co jest dla nas najważniejsze, że one wygrywają wybory w Polsce, w Unii Europejskiej. To jaka przyszłość nas tak naprawdę czeka? Straszna przyszłość. Czeka nas po prostu wykorzenienie – mówiła wicemarszałek Senatu.

I dodała, odnosząc się do przyszłej kadencji PE: Myślę, że te wybory, które odbędą się 26 maja są właśnie o tym. Jakie siły, jakie idee, jacy ludzie będą nas tam reprezentować. O czym będą mówić i o co będą walczyć. Czy będą walczyć o wspólnotę, o to co nas łączy, o szacunek dla naszych korzeni chrześcijańskich, o te wartości, które ukształtowały tożsamość polską i europejską, czy to dla nich będzie ważne?.