Była prezydent Warszawy była pytana w "Faktach po Faktach" m.in. o to, jak ocenia inicjatywę samorządowców, którzy zapowiedzieli w Gdańsku, że włączają się do ogólnopolskiej polityki.

- Ja myślę, że wielu z nich już od jakiegoś czasu się włącza do polityki. Samorządowcy są taką bardzo mocną grupą. Oni wiedzą, jak rozwiązywać pewne problemy, konflikty - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz na antenie TVN24.

Pytana, czy inicjatywa samorządowców może przerodzić się w nowy ruch polityczny, stwierdziła, że to mało prawdopodobne, a do tego problematyczne. - Uważam, że to nie byłoby dobre. (...) W Senacie musi być jeden kandydat opozycyjny, w zależności od tego, jaka to będzie opozycja, która wygra, bo jest tam większościowa ordynacja. W tym momencie to jest najgorsza z możliwych propozycji, żeby była jeszcze odrębna reprezentacja - stwierdziła.

Zdaniem byłem prezydent stolicy, niektórzy samorządowcy powinni startować do Senatu, bo "wiedzą, jak prowadzić kampanię". - Tylko powinni być jedynymi kandydatami w danym regionie, jeżeli mają takie nazwisko, że są w stanie wygrać większościowo z kandydatem z PiS-u, który na pewno będzie - oceniła była prezydent Warszawy. Na uwagę, że ani Rafał Trzaskowski, ani Aleksandra Dulkiewicz nie zamierzają startować, odparła, że samorządowcy, którzy "dopiero zaczęli i uzyskali mandat zaufania, raczej nie powinni kandydować". - Bo wtedy to zaufanie może być nadwyrężone i wtedy nie będą mocną kandydaturą nawet do Senatu - podkreśliła.

- Myślę, że przede wszystkim muszą wykazać się, że dobrze zarządzają miastem w tej pierwszej kadencji i po pierwszej kadencji mogą podejmować różne działania - dodała.

Zapytana, czy sama wystartuje, przyznała, że "nigdy nie mówi nigdy ani zawsze". - Ale tylko w przypadku, kiedy będą robione badania. Musi wystartować z warszawskiego okręgu wyborczego osoba, która ma najwięcej szans. Tę osobę trzeba wyłonić w badaniach - zaznaczyła. - Tutaj nieubłagane są liczby. Kto jest najsilniejszy, tego należy zaproponować. Będzie propozycja, będą badania, to się wtedy zastanowię. Nie wykluczam. Nigdy nic nie wykluczałam - oznajmiła.

Zauważyła przy tym, że "ważny jest też prezydent". - Podpowiem Donaldowi Tuskowi. Sam Senat nie wystarczy. Troszkę piłeczkę do niego odwracam, że musi to wziąć poważnie pod uwagę. Senat może tylko opóźnić (działania koalicji rządzącej - przyp. TVN24), natomiast kluczem jest - przy PiS-owskim Sejmie - Senat plus prezydent, a nie sam Senat - powiedziała.