Ta twitterowa wymiana zdań rozpoczęła się od nagrania z Węgrowa (woj. mazowieckie), które europoseł PO Bartosz Arłukowicz udostępnił w piątek na Twitterze. Widać na nim, jak polityk, w towarzystwie m.in. Barbary Nowackiej, podchodzi do mężczyzny stojącego przed sklepem i podaje mu rękę.
- - padają słowa Arłukowicza. - - odpowiada mężczyzna.
Polityk PO i towarzyszące mu osoby wybuchają śmiechem. Nagranie wzbudziło wiele kontrowersji. Wśród osób, które skrytykowały Arłukowicza, była też Beata Szydło. - - mówiła Szydło podczas konwencji PiS w Katowicach. Sama też w poniedziałek udała się do Węgrowa.
Arłukowicz w odpowiedzi na jej krytykę i wyprawę do tego miasta, zaproponował na Twitterze, aby razem wybrali się do Jeleniej albo Zielonej Góry. "Nie Pani limuzyną. Pociągiem albo autobusem. Pogadajmy z ludźmi. Nie ze spółek. Z ludźmi na rynku. To jak? Wchodzi Pani?" - brzmiał fragment wpisu.
Do tej wymiany zdań postanowiła włączyć się Bernadeta Krynicka.
"Tupetu chłystkowi nie brakuje... Gość, który krytykował reformę Kopacz, później sprzedał się za ministerialny stołek i sam ją realizował, ma zerową wiarygodność. I absolutnie żadnych możliwości proponowania spotkań przyzwoitym ludziom" - napisała na Twitterze.
Tupetu chłystkowi nie brakuje.. Gość, który krytykował reformę Kopacz, później sprzedał się za ministerialny stołek i sam ją realizował ma zerową wiarygodność. I absolutnie żadnych możliwości proponowania spotkań przyzwoitym ludziom. https://t.co/MO7c4Uu3Of
— Bernadeta Krynicka 🇵🇱💯 (@Berni_Krynicka) 9 lipca 2019
Swego czasu Krynicka zasłynęła komentarzem do protestu w Sejmie osób niepełnosprawnych, że "znalazłaby paragraf na tych rodziców". - - mówiła