W poniedziałkowej konferencji prasowej na węgrowskim rynku oprócz Beaty Szydło wzięli też udział: minister energii Krzysztof Tchórzewski oraz wicemarszałek Senatu Maria Koc. Obecna był też rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

"My jesteśmy dla Państwa"

Przez trzy dni rozmawialiśmy w Katowicach o pomysłach programowych. To jest już taki, można powiedzieć, zwyczaj Prawa i Sprawiedliwości, że idziemy do kampanii wyborczej, idziemy do kolejnych wyborów dobrze przygotowani, merytorycznie przygotowani programowo – mówiła b. premier, obecnie europosłanka PiS Beata Szydło. Jak podkreśliła, katowicka konwencja służyła temu, by przygotować "zwarty i spójny program, który z jednej strony jest kontynuacją tego wszystkiego, co zostało zrealizowane od 2015 r. przez te cztery lata, ale także nową perspektywą i nowym wyjściem naprzeciw wyzwaniom". Ale przede wszystkim będzie to spełnienie oczekiwań Polaków - dodała.

My jesteśmy dla państwa, jesteśmy po to, żeby wam służyć. Tak, jak przez cztery lata razem szliśmy tą drogą zmiany, dobrej zmiany w Polsce, tak chcemy to kontynuować - oświadczyła Szydło, która jest szefową rady programowej sztabu wyborczego PiS.

Jak podkreśliła, "Polska jest jedna, jest naszym wspólnym domem, wszyscy jesteśmy tutaj gospodarzami, wszyscy ponosimy odpowiedzialność za przyszłość naszego wspólnego domu". Ale też wszyscy musimy czuć tutaj się u siebie i widzieć, że rząd, który pracuje, parlamentarzyści, właśnie jest po to, by służyć Polaków - dodała.

"Są tacy politycy, którzy uważają, że polityka to taka letnia kanikuła..."

Są tacy politycy, którzy uważają, że polityka to taka letnia kanikuła, jakiś żarcik, jakaś prowokacja, jakaś kpina z kogoś i idziemy dalej. Byle PR i się kręci. Tak nie jest, bo polityka polega na zupełnie czymś innym - mówiła była premier. Jak oświadczyła, polityka to odpowiedzialność, ciężka, uczciwa praca i służenie drugiemu człowiekowi.

Każdy, kto idzie do polityki, musi o tym pamiętać. Ci politycy, którzy czasami o tym zapominają, powinni o tym sobie przypominać. Dzisiaj również chcę im o tym przypomnieć - dodała Szydło. Tak, polityka to jest poważna sprawa i u progu kampanii wyborczej trzeba, żeby wszyscy ci, którzy ubiegają się o Państwa głos, pamiętali o tym – podkreślała.

Szydło na niebieskim podeście, lawina kpin w internecie

Zdjęcie z przemówienia byłej premier w Węgrowie szybko rozeszły się w sieci i wywołały lawinę kpin.

Na Twitterze zaczęły także krążyć już memy z Szydło w roli głównej.

Szydło vs Arłukowicz

W weekend kontrowersje wywołało nagranie opublikowane na Twitterze przez europosła PO Bartosza Arłukowicza. Arłukowicz zwrócił się na nim do mężczyzny pod jednym ze sklepów w Węgrowie słowami: Mówią, że jest pan najsłynniejszym wsparciem PiS w Węgrowie. Niech mnie pan mnie nie denerwuje - odpowiedział mężczyzna, co spotkało się ze śmiechem ze strony Arłukowicza i towarzyszących mu osób, m.in. szefowej Inicjatywy Polska Barbary Nowackiej.

Sprawę skomentowała Beata Szydło na konwencji partii w Katowicach w sobotę. Jest nas coraz więcej i to jest naprawdę wielka rzecz, ale nie możemy pozwolić sobie na to, by ten rechot pogardy, który wczoraj wybrzmiał w Węgrowie, roznosił się na całą Polskę. To jest dla nas zadanie na najbliższe miesiące - powiedziała.

Na te słowa Arłukowicz odpowiedział w kolejnym nagraniu, na którym stał wraz z mężczyzną z poprzedniej publikacji, panem Andrzejem. Pani premier, wy tego nigdy nie zrozumiecie, to jest poza wami. My po prostu lubimy ludzi. My się do nich uśmiechamy, a nie wyśmiewamy - podkreślił polityk PO. Pan Andrzej zapewnił z kolei, że w towarzystwie polityka PO czuje się dobrze i nie czuje żadnej urazy z tego powodu.

W niedzielę "Wiadomości" opublikowały rozmowę z właścicielem sklepu w Węgrowie, członkiem klubu "Gazety Polskiej" Tomaszem Starengą, zdaniem którego Arłukowicz pomylił go z panem Andrzejem. Pan Arłukowicz pomylił się. Bastionem PiS w Węgrowie jest moja skromna osoba. Było to nasłanie przez miejscową działaczkę PO, panią Barbarą Domańską na mnie - przekonywał Starenga.