Ja myślę, że jeszcze 30 lat prezes będzie prezesem, a potem pomyślimy. Tak myślę. 30 lat, ale to dlatego, że na złość swoim krytykom i wszystkim, którzy mówią: o już Jarosław Kaczyński się kończy, o już ma swój wiek. To on na złość im jeszcze 30, a potem zobaczymy - mówił w rozmowie z Robertem Mazurkiem na antenie RMF FM, były rzecznik PiS Adam Hofman. Zapytany, kto mógłby jednak zastąpić Jarosława Kaczyńskiego,wymienił cztery nazwiska - Beatę Szydło, Joachima Brudzińskiego, Zbigniewa Ziobrę i Mateusza Morawieckiego. 

Hofman dodał jednak, że najsłabszą pozycję w walce o schedę po Kaczyńskim ma właśnie szef rządu. Co do premiera Mateusza Morawieckiego, to jego pozycja słabnie, bo cóż...To nie jest tak, że zostało mu tylko brylowanie na kinder balach. Ale już niewiele więcej. Przy tej rekonstrukcji wpływ na to, co się działo był jego już niewielki. Co więcej, on miał pewną rolę do spełnienia - wyjaśnia. Tłumaczył, że szef rządu miał być inny, niż politycy rządzącego obozu i zdobyć dla partii elektorat wielkomiejski. A stał się trochę taki PiS-owski, jak PiS. Przepraszam, stał się taki, jak reszta. Następnego Mariusza Błaszczaka, Joachima Brudzińskiego prezes nie potrzebuje - mówił. Jego też zdaniem, przeciw Morawieckiemu zjednoczyły się wszystkie frakcje w PiS. Ale jak wszyscy się zjednoczyli, mają jednego przeciwnika, to równowaga została zachwiana, proszę pana - zauważył. 

Hofman miał też kilka rad dla opozycji. Jego zdaniem, PO musi zmienić zasady gry i wziąć przykład z Jarosława Kaczyńskiego, który po kolejnych wygranych wyborach postawił na nowe twarze - Beatę Szydło czy Andrzeja Dudę i doprowadził do zwycięstwa. Sugerował więc m.in. prawybory w partii. Hofman sądził jednak, że opozycja strategii nie zmieni. To się nie tylko nie stanie, dlatego, że o tym w studiu gadamy. To się też nie stanie dlatego, że oni są na etapie na razie wyrzynania nawzajem tych, którzy tam są odpowiedzialni za wynik wyborów i tak dalej - podsumował.