- Wiceminister (Piebiak) podał się do dymisji i dymisja została przyjęta. To takie postępowanie, jakie powinno być – powiedział marszałek Senatu. W jego ocenie nie ma powodów, aby do dymisji miał podać się także szef resortu sprawiedliwości.

We wtorek wiceminister Piebiak zrezygnował ze stanowiska po informacjach o jego korespondencji z internetową hejterką i udziale w akcji dyskredytującej sędziów.

Kontakty Piebiaka z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, wśród nich szefa stowarzyszenia sędziów Iustitia prof. Krystiana Markiewicza, opisał w poniedziałek Onet. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu m.in. do mediów i sędziów kompromitujących materiałów. Miało to się odbywać za wiedzą wiceministra, który po ujawnieniu sprawy złożył dymisję. Opozycja domaga się, aby ze stanowiska ustąpił także szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Jak powiedział w czwartek dziennikarzom marszałek Senatu, problem hejtu dotyczy także polityków obecnej opozycji. - Przypomnę, że premier Ewa Kopacz mówiła o zatrudnieniu 50 hejterów i nie podała się nigdy do dymisji, ani nie powiedziała "przepraszam", a wypadało powiedzieć "przepraszam" – mówił Karczewski.

Nawiązał też do osoby startującej w wyborach do Sejmu z 13. miejsca listy Koalicji Obywatelskiej w Warszawie. - To pani Jachira (blogerka i aktorka Klaudia Jachira), która jest hejterką. Tak naprawdę, to jest próba zalegalizowania hejtu w Polsce – ocenił marszałek Senatu. Jak mówił, "z zainteresowaniem i ciekawością, choć później niestety z obrzydzeniem" obejrzał kilka zamieszczonych przez nią w mediach społecznościowych filmów - jak powiedział marszałek - pełnych "wulgaryzmów i bardzo nieprzyzwoitych treści".

- To jest taka próba zalegalizowania hejtu, czemu jesteśmy przeciwni. Sam osobiście i moja formacja polityczna, zawsze była wielkim przeciwnikiem nieuczciwej walki politycznej, hejtu, hackingu. Sam organizuję w Senacie międzynarodowe konferencje z udziałem parlamentarzystów, senatorów: z Francji, Polski i Niemiec, na których rozmawiamy w jaki sposób walczyć – i będziemy walczyli z hejtem – powiedział Karczewski.

Ocenił, że w obecnej kampanii wyborczej opozycja nie ma nic do zaoferowania. - Dziennikarze powinni porównywać nasze rządy z ich rządami; co my zrobiliśmy przez cztery lata, a co oni zrobili albo czego nie zrobili przez osiem lat – powiedział marszałek Senatu. - Platforma Obywatelska potrafi tylko atakować – ocenił, wskazując, iż sam był obiektem takich ataków.

- Mnie atakowano personalnie, atakuje się każdego polityka. Pokażcie program, pokażcie co zrobiliście i co chcecie zrobić, i skończcie z tymi emocjami – niepotrzebnymi emocjami, bo Polaków (...) to nie interesuje. Ich interesuje program i efekty, a nie personalne ataki. A Platforma Obywatelska poza atakami personalnymi nic nie ma Polakom do zaoferowania – podsumował Karczewski.

Pytany, czy PiS obawia się sojuszu Pawła Kukiza z PSL, Karczewski odpowiedział, że PiS jest skoncentrowane na swojej pracy, aktywności i rozmowie z Polakami. - Nas nie interesuje pan Kukiz i jego zmienne opinie, nie interesuje nas Grzegorz Schetyna, który jednego dnia mówi, że nie będzie związków partnerskich, a drugiego dnia mówi, że trzeba je zalegalizować. My jesteśmy przede wszystkim skierowani na obywateli, na Polaków, i z nimi rozmawiamy – mówił Karczewski.