Bo wynik PiS zapowiada samodzielną większość. Przed nami cztery lata ciężkiej, pracy, bo Polska musi się zmieniać dalej i na lepsze. To, co było naszą siłą, czyli wiarygodność i dotrzymywanie słowa, musi trwać- podkreślał Kaczyński wśród tłumu zwolenników skandujących "Jarosław! Jarosław!".

Tłumy były tak wielkie, że do środka nie dostała się duża część gości i dziennikarzy. Występujący po nim premier podkreślał, że to najwyższy wynik w historii, a przy wysokiej frekwencji oznacza, że na PiS mogło oddać głos nawet 8 milionów wyborców.

Te 7,5 do 8 mln głosów rodaków są wielkim zobowiązaniem do spełniania ich nadziei na kolejne cztery lata, by to był kluczowy etap do Polski jako państwa dobrobytu dla wszystkich - podkreślał Morawiecki, dziękując także szefowi sztabu Joachimowi Brudzińskiemu.

W 2015 r. na PiS zagłosowało 5,7 mln Polaków. I prezes Kaczyński i premier Morawiecki w swoich wystąpieniach mówili o oporze, jaki budziły rządy PiS. Ten wynik daje nam ogromy społeczny mandat, mimo wielu przeciwności, wiatr wiał nam w oczy przez cztery lata, szliśmy jak pod górę z plecakiem pełnym kamieni, a mimo to odnotowaliśmy znaczący przyrost zaufania społecznego - mówił Morawiecki. Po chwili uzupełnił to Kaczyński. Ta droga była pod górę, kręta i jeszcze nas obrzucano kamieniami - podkreślał lider PiS. Obaj unikali jednak zapowiedzi i konkretów dotyczących kolejnej kadencji

Choć PiS nie krył triumfu, to jednak liderzy chłodzili trochę nastroje przypominając, że na razie to jedynie exit polls, a wyniki poda PKW. Dopiero wtedy w partii zaczną się powyborcze układanki. Musimy zobaczyć ile mamy głosów my, a ile nasi koalicjanci, od tego będą zależały dalsze kroki - mówi polityk z Nowogrodzkiej. Liczono na znacznie więcej głosów - nawet ponad 250, co miało dać stabilną większość i silniejszą pozycję wobec dwóch wewnętrznych koalicjantów: Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina. Jeżeli wynik nie zmieni się, to ich pozycja się wzmocni.

Mateusz Morawiecki jest faworytem do funkcji premiera. Optymalna formuła nowego gabinetu, to jak wynika z rozmów z politykami PiS, mniej resortów, przez łączenie obecnych resortów gospodarczych.