Kidawa-Błońska została zapytana w rozmowie z tygodnikiem, czy wystartuje w wyborach prezydenckich. Odpowiedziała, że będzie to decyzja partii "poprzedzona pogłębionymi analizami i badaniami". - Musimy wystawić osobę, która będzie miała największe szanse, bo stawka wyborów prezydenckich jest bardzo wysoka i nie możemy sobie pozwolić na podjęcie nieprzemyślanej decyzji - podkreśliła.

Dodała, że nie ma wątpliwości, że Polacy są gotowi na kobietę prezydenta. - Kiedy Hanna Suchocka obejmowała urząd premiera, rzeczywiście dyskutowano o roli kobiet w polityce. Na szczęście czasy, gdy płeć polityka stanowiła problem, bezpowrotnie minęły. Mieliśmy już kobiety na stanowiskach marszałka Sejmu, prezesa Rady Ministrów, prezesa Sądu Najwyższego i NBP - powiedziała.

Dopytywana, czy gdyby Donald Tusk zdecydował się na start w wyborach, ustąpi mu pola, stwierdziła, że "nikt nikomu nie zajmuje pola". - Decyzję o wystawieniu kandydata należy podjąć po głębokim namyśle - powtórzyła. Dodała, że jest zwolenniczką przeprowadzenia prawyborów wewnątrz PO.

Kidawa-Błońska była też pytana o to, czy Andrzej Duda będzie trudnym przeciwnikiem. - W tym wyścigu opozycja ma tę przewagę, że doskonale zna Andrzeja Dudę. Wiemy, jakie ma mocne i słabe strony. Tymczasem nasz kandydat lub kandydatka będzie dla urzędującego prezydenta niewiadomą - oceniła.

Podkreśliła, że jej zdaniem prezydent "nie może być zakładnikiem między partiami, musi stać ponad podziałami i być otwarty na rozmowy ze wszystkimi środowiskami". Dodała, że w jej opinii w kolejnych latach jednym z najważniejszych tematów będzie ekologia.

Przyznała, że w październikowych wyborach można było lepiej poprowadzić kampanię na poziomie centralnym. Zapytana, czy Grzegorz Schetyna powinien odejść, odpowiedziała: W styczniu w PO odbędą się wybory przewodniczącego. Wszystko powinno się odbyć zgodnie z procedurami. Jak powiedziała, nie może wykluczyć, że wystartuje w wyborach na przewodniczącą PO, ale, jak dodała, kierowanie partią nie jest jej marzeniem.