"Rz" podaje, że już dzień po wyborze wicemarszałków Sejmu, szefowa izby Elżbieta Witek wydała postanowienie w sprawie upoważnienia ich do wykonywania niektórych zadań marszałka. Taki akt marszałkowie wydają rutynowo po każdej zmianie na stanowiskach wicemarszałków.

Reklama

Jednak treść postanowienia, do którego dotarła "Rzeczpospolita", może zaskakiwać. Powodem jest dysproporcja w zadaniach, które przypisano Terleckiemu, w stosunku do innych wicemarszałków - ocenia dziennik.

Terlecki ma zajmować się zagranicznymi podróżami posłów, przyjmowaniem delegacji, współpracą międzynarodową Sejmu, poselskimi paszportami dyplomatycznymi i warunkami wykonywania mandatu poselskiego. Został też formalnie mianowany pierwszym zastępcą Witek, czyli dostał zadanie kierowania Sejmem podczas jej nieobecności.

Na tym tle kompetencje innych wicemarszałków prezentują się skromnie. Zgorzelski ma zająć się interpelacjami i zapytaniami poselskimi, Czarzasty petycjami, a Kidawa-Błońska Polską Grupą Unii Międzyparlamentarnej i pomocą socjalną. Nawet drugi wicemarszałek z PiS, Małgorzata Gosiewska, nie może narzekać na nadmiar pracy. Powierzono jej sprawy związane z realizacją decyzji prezydium Sejmu oraz nieobecnością posłów - informuje gazeta.

Centrum Informacyjne Sejmu zwraca uwagę, że w październiku 2017 r. Terleckiemu, który również wtedy był wicemarszałkiem Sejmu, przyznano zestaw zadań podobnych do obecnego, a w tej kadencji doszły tylko sprawy związane ze współpracą międzynarodową. CIS podkreśla, że "nie zawsze liczba zadań w prawidłowy sposób odzwierciedla zakres pracy". Zauważa, że wicemarszałek Zgorzelski zajmuje się wyłącznie interpelacjami i zapytaniami poselskimi, jednak w ubiegłej kadencji takich dokumentów było aż 44 tys.

Reklama