W poniedziałek w Senacie odbyła się debata "Ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy. Ocena skutków, możliwości zmiany”, zorganizowana przez parlamentarzystów Lewicy z udziałem funkcjonariuszy, którzy zostali dotknięci skutkami ustawy oraz ich rodzin. Tzw. ustawa dezubekizacyjna obniżyła od 1 października 2017 r. emerytury i renty za okres "służby na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r.
Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (PSL-Koalicja Polska) otwierając konferencje podkreślał, że ustawa nazywana jest "represyjną", podobnie jak projekt ustawy dotyczący sędziów zgłoszony przez PiS w ubiegłym tygodniu. Jak wskazał, na potrzeby ustawy byli funkcjonariusze są nazywani "UB-ekami", a sędziowie "kastą". - oświadczył Kamiński.
Podkreślił, że wielu pokrzywdzonych funkcjonariuszy było nagradzanych w wolnej Polsce, wielu pracowało także w Biurze Ochrony Rządu. - podkreślił.- powiedział wicemarszałek.
Prowadzący konferencję poseł Lewicy Andrzej Rozenek podkreślił, że w związku z działaniem ustawy zmarło 59 osób.
Podczas spotkania w Senacie głos zabierały osoby dotknięte skutkami ustawy m.in. Grażyna Biskupska, która tworzyła wydział ds. zwalczania aktów terroru Komendy Stołecznej Policji i pracowała w Centralnym Biurze Śledczym. - podkreślała.
Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar poinformował, że do jego urzędu wpłynęło 1967 skarg dotyczących emerytur funkcjonariuszy. - dodał. Przyznał, że jako rzecznik może tylko apelować o zmianę przepisów i prowadzić korespondencję z organami administracji publicznej czy przystępować do postępowań sądowych. - mówił do zgromadzonych Bodnar.
Zwrócił także uwagę, że sytuację osób dotkniętych ustawą należy rozwiązać kompleksowo. - zaznaczył RPO.
Były szef WSI, gen. Marek Dukaczewski podkreślił, że -
" - powiedział Dukaczewski. Zaznaczył, że dotknięci obniżką świadczeń nie wiedzą po zmianach w ustawie, czy będą w stanie przeżyć za mniejsze pieniądze.
Karczewski o konferencji Lewicy w Senacie ws. ustawy dezubekizacyjnej: Haniebne, obraźliwe
We wtorek w radiowej Jedynce Karczewski odniósł się do uwagi dziennikarza, że za nami są rocznice wprowadzenia stanu wojennego i masakry w kopalni "Wujek", we wtorek obchodzona jest rocznica krwawych wydarzeń w grudniu 1970 w Trójmieście, tymczasem Lewica składa w Sejmie projekt ustawy likwidujący de facto ustawę dezubekizacyjną, a przed Sejmem bierze udział w demonstracji w obronie "represjonowanych funkcjonariuszy okresu PRL".
Karczewski przyznał, że widział konferencję w Senacie. Jak dodał, Senat nie jest odpowiednim miejscem na takie wydarzenia. - dodał. Według wicemarszałka Kamiński mógł już być w ośmiu partiach. - ironizował.
Zdaniem Karczewskiego, "to haniebne", że w rocznicę masakry w kopalni "Wujek" organizowana jest taka konferencja w Senacie. - oświadczył wicemarszałek Karczewski.
Tzw. ustawa dezubekizacyjna obniżyła od 1 października 2017 r. emerytury i renty za okres "służby na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie 1990 r. powstał UOP). Emerytury byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: emerytura - 2,1 tys. zł (brutto), renta - 1,5 tys., renta rodzinna - 1,7 tys. zł.
Ustawa dotyczy funkcjonariuszy m.in. Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej oraz ich rodzin.