"Rzeczpospolita" poinformowała, że poseł PiS rozważa udział w gali freak fightów. Dziennikarze gazety ustalili, że polityk ustala warunki swojej pierwszej walki. Informacji tej nie zaprzeczyła federacja, w której mógłby walczyć. Łukasz Mejza pojawił się też na gali PRIME MMA w sobotę w Nysie.
Mejza o udziale w gali freak fight "za milion"
"Ja uważam, że polityka nie może być domeną frajerów, którzy za każdym razem, jak coś robią, to kalkulują, czy im się to opłaca czy nie. Mój kolega walczył w klatce w związku z tym byłem go wspierać. Gdyby tam brał udział w wystawie filatelistycznej czy rywalizował o miano mistrza patelni, to też bym stał i mu kibicował" - powiedział. Poseł PiS dodał jednak, że rozważyłby udział w gali freak fight, jeśli mógłby poprzez swój udział "pomóc komuś przeznaczając milion złotych na cele charytatywne.
"Jeżeli się pojawi bańka na stole, którą będę mógł przeznaczyć i na schronisko, i na potrzebujące dzieci, to jak najbardziej jestem skłonny taką propozycję rozważyć. Mówię to wprost. Rozważyć. Podkreślam" - rozważyć. "Żadna decyzja nie została podjęta. I jeszcze do tego daleka droga" - podkreślił Łukasz Mejza.
Mejza o dobroczynnym wpływie freak fightów
"Owszem, freak fighty mają w sobie wiele elementów, które wymagają zmiany, ale ja też widzę bardzo pozytywne skutki freak fightów, chociażby na kulturę fizyczną w Polsce" - podkreślił. "Mówię tutaj zwłaszcza o młodzieży. Proszę zobaczyć jak wypełnione są teraz młodzieżą kluby sportów walki. To jest właśnie ten pozytywny aspekt freak fightów, więc ja też przestrzegam przed tym, aby tak bezpardonowo krytykować" - mówił.